III Forum Inspiracji Jungowskich Osobowość i rozwój

22 listopada 1997 roku w Klubie Lekarza w Warszawie miało miejsce III spotkanie czytelników i sympatyków czasopisma “ALBO albo inspiracje jungowskie” z zespołem redakcyjnym. To wydarzenie przebiegało w formie sesji naukowej, na której zaproszeni goście wygłosili referaty, spięte wspólną klamrą problematyki osobowości, kultury i rozwoju.Nauka jest niewątpliwie swego rodzaju sztuką. Starożytne korzenie tej aktywności poznawczej i twórczej człowieka sięgają czasów, gdy nie istniały podziały na poszczególne dyscypliny. Nauka pierwotnie spoczywała w łonie filozofii. Praktyczne zaś zastosowania filozofii tworzyły sztukę życia.
W postaciach prawdziwych twórców, niezależnie od obszaru ich działalności, zbiegają się zazwyczaj ścieżki refleksji filozoficznej, aktywności artystycznej, zaangażowania duchowego, jak też istotnych przedsięwzięć praktycznych.Taką wszechstronną, twórczą postacią doby współczesnej jest bez wątpienia Karol Gustaw Jung.
Inspiracje jungowskie od początku swego istnienia za cel obrały eksplorację obszaru szeroko rozumianej kultury, przy czym warto zauważyć, iż nie jest to kultura masowa.Przesłanie zespołu redakcyjnego zdaje się wskazywać na żywe, witalne, dynamiczne i autentyczne obszary duchowej aktywności człowieka. Z opisanej postawy rodzą się również spotkania naukowe, dyskusyjne, seminaryjne o rzeczywistej wartości. Miałem przyjemność być uczestnikiem takiego właśnie wydarzenia w dniu 22 listopada.
Dla pełnego obrazu przytoczę program jungowskiego Forum.Część pierwsza dotyczyła tematu „Osobowość a kultura” i obejmowała trzy wystąpienia:
  • Problematyka mandali w pradziejach (prof. Zygmunt Krzak),
  • Dynamika archetypów kultury współczesnej (dr Zenon Waldemar Dudek),
  • Wzorce osobowe w kulturze Wschodu (dr Paweł Karpowicz).
Część druga nosiła tytuł „Transformacje”. Złożyły się na nią dwa referaty:
  • Zmiana a tożsamość twórcy (prof. Czesław Dziekanowski),
  • Dezintegracja i kreacja w teorii Kazimierza Dąbrowskiego (dr Tadeusz Kobierzycki).
Całość spotkania zwieńczyła dyskusja panelowa wokół zagadnienia „Kryzys tożsamości a rozwój”, w której obok referentów udział wzięli prof. Stanisław Moryto, doc. dr Ewa Machut-Mendecka oraz Andrzej Skarzyński.Przechodząc do omówienia poszczególnych referatów, pragnę podkreślić, iż interesującą cechą całego spotkania była swoista spójność wątków, które wyłoniły się w trakcie poszczególnych wystąpień. Przychodzi tu na myśl pojęcie mandali jako symbolu przedstawiającego wzajemne powiązania indywidualnych elementów.Prof. Zygmunt Krzak z Instytutu Archeologii PAN omawiał problematykę mandali. Mandala, jak wiadomo, odgrywała istotną rolę w psychologii Junga, gdzie stanowiła ilustrację procesu indywiduacji, a jednocześnie służyła jako symbol jaźni. Mówca zwrócił uwagę, iż mandala w różnych formach towarzyszyła człowiekowi od okresu paleolitu. Była ona używana jako model wszechświata, zawierała treści kosmiczne i kosmogoniczne, a niejednokrotnie dane astronomiczne. Mandala pojawiała się również jako swoisty chronogram. W wielu kulturach znane jest wykorzystanie mandali jako symbolu medytacyjnego. Osoba kontemplująca mandalę w pewnym momencie swej medytacyjnej praktyki mogła doświadczyć, jak w centrum mandalicznej formy zstępuje bóstwo.
Mandale można odnaleźć zarówno w jaskiniach z okresu paleolitu, jak też na budowlach sakralnych różnych epok i kultur. Przyjmowały one częstokroć formę koła z wpisanym weń kwadratem, w którego środku znajdowało się kolejne koło lub też koła z wpisanym we wnętrzu krzyżem. Znane też są mandale koliste ze swastyką wewnątrz.Po niezmiernie interesującej wyprawie w głąb historii powróciliśmy do zagadnień aktualnych. Dr Zenon Waldemar Dudek, z charakterystycznym dla siebie znawstwem problematyki i zmysłem syntezy, zaprezentował przemyślenia na temat archetypów współczesnej kultury. Jego wystąpienie miało charakter przekrojowy. Pokuszę się więc w tym miejscu o przytoczenie najważniejszych reminiscencji. Współczesna kultura zindustrializowanych społeczeństw zachodnich stała się kulturą laicką. Zanikła sfera sacrum, zawarta zwykle w religii oraz sztuce, które to dziedziny kontaktowały ludzką jednostkę ze światem archetypów. Nośnikiem treści i zachowań rytualnych, archetypowych w tradycyjnych społecznościach byli ludzie sędziwi, tworzący plemienną starszyznę.
W społeczeństwach współczesnych ciężar odpowiedzialności za życie zbiorowe przesunął się na osoby stosunkowo młode, obsadzające czołowe stanowiska w ekonomii oraz polityce.
Wskutek tego zaniknęło społeczne przywództwo mądrych, doświadczonych, sędziwych mężów. Rezultaty tego negatywnego zjawiska są wielorakie. W pierwszym rzędzie zaniknęła tradycyjna, rytualna inicjacja do życia dorosłego. Współczesna młodzież stawiana jest przez społeczne instytucje, a szczególnie szkołę, w sytuacji przymusowej, przedwczesnej inicjacji do życia zbiorowego. Od młodej osoby, która nie przeszła procesu integracji „ja”, oczekuje się i wymaga odpowiedzialnego uczestnictwa w rzeczywistości społeczno-kulturowej. Brak jasnych wzorców oraz kryterium dojrzałości owocuje między innymi przedwczesną inicjacją seksualną, a także niespójnymi i chaotycznymi reakcjami w postaci alkoholizmu czy narkomanii. Są to reakcje ucieczkowe na fakt niedostatecznego kontaktu z kulturowym, archetypowym podłożem.
W takiej sytuacji oderwania od autentycznej głębi kultury młodzi ludzie organizują swoje życie wokół idoli kultury masowej, a w sferze religijnej i duchowej ulegają przelotnym fascynacjom lub też odrzucają wszelką religijną tradycję. Jest to poziom pierwotnej, mechanicznej adaptacji.
Jednostki bardziej refleksyjne, o rozbudzonej wyobraźni, są w stanie asymilować różnorodne symbole kulturowe. Dopiero jednak głębokie przeżycie znaczenia symbolu, połączenie go z emocjami, uczuciami oraz energiami ciała, tworzy dostęp do archetypowej warstwy kultury. Wówczas następuje rzeczywista integracja treści i wartości kultury. Sądzę, iż dr Dudek w precyzyjny sposób uwypuklił potrójną funkcję, w jakiej w świadomości zbiorowej może występować symbol: jako idol, jako treść wyobrażeniowo-przeżyciowa i wreszcie jako archetyp.Natomiast dr Paweł Karpowicz w swym wystąpieniu nawiązał do treści archetypowych, które od ponad stulecia zasilają kulturę kręgu euroamerykańskiego, a wywodzą się z tradycji i duchowości azjatyckiej.
Fascynacja jogą, buddyzmem zen, tradycją hinduistyczną czy taoistyczną w dłuższym przebiegu czasowym okazała się być rzeczywistym spotkaniem Wschodu z Zachodem. Postacie takie jak Allan Watts, Erich Fromm, Ken Wilber, Charles Tart, Abraham Maslow czy Arnold Mindell stoją w rzędzie filozofów kultury, psychologów, socjologów i terapeutów, którzy twórczo potrafili skorzystać ze skarbnicy oferowanej przez starożytną mądrość Wschodu i wprowadzili do zachodniej nauki, sztuki, religii i duchowości rzeczywiste wartości. Sam mistrz, Karol Gustaw Jung, odbył swoją wyprawę na Wschód, owocem której stały się tak znaczące teksty, jak komentarz do chińskiej Księgi Przemian I Cing czy Tybetańskiej Księgi Zmarłych „Bar-do Thos-grol”.
Ruch kontestacji i kontrkultury końca lat 60. postulował przebudowę społeczeństw industrialnych w oparciu o wartości tkwiące w wieczystej filozofii, której źródła odnajdywano w Wedach, Upaniszadach, traktatach taoistycznych, naukach Buddy. Ten społeczny ferment podzielił się na wiele nurtów. Niektóre z nich utraciły swój twórczy charakter i przekształciły się w religijne sekty.
To, co rzeczywiście inspirującego Wschód wydaje się oferować Zachodowi, można określić mianem „inicjacji przez samopoznanie”. Wiele osób może skojarzyć samopoznanie z medytacją w odosobnieniu, w oderwaniu od kulturowych korzeni i interpersonalnej rzeczywistości. Jeśli jednak przez samopoznanie rozumieć będziemy faktyczny ruch świadomości ku własnym archetypowym źródłom, wówczas niemożliwe staje się dzielenie dziedzictwa ludzkości na wschodnie i zachodnie. W tym miejscu spotkać się może transpersonalna wizja Abrahama Maslowa czy Kena Wilbera z nauczaniem Jiddu Krishnamurtiego, Paramahansy Joganandy oraz współczesnych mistrzów zen.
Dr Karpowicz oparł swoje wystąpienie o dychotomiczną wizję dwóch kulturowych tradycji, które wyznaczają równocześnie ludzkie postawy wobec świata. Można je określić mianem „wiedzy samej w sobie”, czyli mądrości, oraz „wiedzy instrumentalnej”, czyli sprawności technicznej.
Pierwsza wizja prowadzi nas ku inicjacji, zakorzenieniu w kulturze i tworzy człowieka pełnego; zróżnicowaną, wielowątkową, wielopostaciową, lecz zintegrowaną osobowość.
Wizja druga wiedzie ku umysłowości eksperta i ku jednostce opisanej przez Heberta Marcusego jako one dimensional man. Jest to indywiduum funkcjonujące w oparciu o mechanizmy rynkowe, osobowość “marketingowa”, jednostka która adaptuje się chwilowo do treści symbolicznych, lecz oderwana jest od archetypowych korzeni istnienia.W drugiej części spotkania zatytułowanej „Transformacje” prof. Czesław Dziekanowski z Zakładu Kulturoznawstwa Uniwersytetu w Białymstoku wygłosił niezwykle interesujący wykład „Zmiana a tożsamość twórcy”. Punktem wyjścia rozważań autor uczynił refleksje zawarte w pracy Anthony de Mello Przebudzenie.
Stwierdza się tam, iż człowiek nie może siebie zmienić ani siłą woli, ani też poprzez stawianie przed sobą ideałów i dążenie do nich. Rzeczywistą zmianę w sobie osiągnąć można jedynie poprzez czujną samoobserwację.
Współczesna religia, kultura, społeczeństwo kreuje przywiązanie do świata materialnego. Człowiek prawdziwie wolny, zdaniem de Mello, nie dba ani o sukces, ani o porażkę. Wyzwala się w ten sposób od lęku, a „stając się niczym, staje się sobą”. Moment, w którym „ja” nie identyfikuje się z rzeczami materialnymi ani cechami psychicznymi, jest momentem wolności od cierpienia. Na bazie tych rozważań ojca de Mello prof. Czesław Dziekanowski stawia pytania o tożsamość twórcy. Dochodzi do wniosku, iż tworzący artysta w obszarze kreacji doświadcza swojej mitologicznej tożsamości. Posuwa się on drogą samopoznania i wglądu. Kolejne etapy twórczej ekspresji mogą wiązać się z przechodzeniem artysty do różnorodnych mitów. W ten sposób posuwa się on drogą wglądu i samopoznania.

W ostatnim, tego popołudnia, wystąpieniu dr Tadeusz Kobierzycki zreferował badania, które w latach 60. prowadził wśród warszawskiej młodzieży prof. Kazimierz Dąbrowski. Znany szeroko humanista i terapeuta, autor teorii dezintegracji pozytywnej, zajął się w tych badaniach zagadnieniem twórczej osobowości.
Jeden kraniec kontinuum, według klasyfikacji prof. Dąbrowskiego, zajmują osoby, których integracja psychiczna nastąpiła wokół mechanizmów obronnych. Można to nazwać integracją pierwotną, psychopatyczną. Przeciwny zaś kraniec to tak zwany ideał osobowości. Pomiędzy tymi biegunami odbywa się cały bogaty proces zróżnicowania psychicznego, psychicznej zmiany i rozwoju. Jest to proces twórczy, tożsamy ze zdrowiem psychicznym.

Po krótkiej przerwie nastąpiła dyskusja panelowa, prowadzona przez prof. Dziekanowskiego. Jej motywem przewodnim stała się refleksja wokół stanu kultury współczesnej. Kolejni rozmówcy, a wśród nich szczególnie artysta-malarz Andrzej Skarzyński oraz prof. Stanisław Moryto akcentowali rozdźwięk, jaki występuje pomiędzy kulturą masową a rzeczywistą sztuką. Współcześnie drogą reklamy, nagłaśniania w środkach masowego przekazu lansuje się treści i postaci twórców, którzy w rzeczywistości na miano to nie zasługują. Eksperymenty formalne zastępują niejednokrotnie archetypowy i symboliczny wymiar artystycznego dzieła.

Interesujący głos w całość spotkania wniosła doc. Ewa Machut-Mendecka, specjalizująca się w problematyce kultury arabskiej. Stwierdziła ona, iż wobec zakazu uprawiania sztuki opartej o tematykę religijną, rozwinęła się w islamie tradycja specyficznego, artystycznego zdobnictwa. W ogólny dialog włączała się również zebrana publiczność. Wartą odnotowania uwagą, zgłoszoną przez prof. Moryto, była wzmianka o tym, iż w dawnych wiekach wybitni twórcy w dziedzinie muzycznej kompozycji nie kształcili się specjalnie w tym zakresie. Byli oni zwykle wirtuozami gry na wybranych instrumentach, kompozycja natomiast dopełniała ich twórczą drogę.

Całość panelowej dyskusji podsumował prof. Dziekanowski psychologiczną analizą procesu tworzenia i osobowości twórcy. Twórczość artystyczna wydaje się być z jednej strony podróżą, odkrywaniem nowych pejzaży, brzmień, wizji, docieraniem do kolejnych mitów.
Z drugiej jednak patrząc, odwołuje się do tego samego, wiecznego, archetypowego źródła i może być ujmowana jako „mit wiecznego powrotu”.

Paweł Karpowicz