VII Forum Inspiracji Jungowskich Oblicza tożsamości

23 lutego 2002 roku w Warszawie odbyło się kolejne spotkanie z Czytelnikami ALBO albo, tym razem poświęcone obliczom tożsamości. Nie powinno być żadnym zaskoczeniem, że właśnie teraz, na początku XXI wieku, w dobie jednoczącej się Europy, rozprawia się na temat tożsamości. Zarówno wygłoszone referaty, jak i dyskusja, która miała miejsce w części panelowej konferencji, pokazały, że tożsamość może mieć niejedno imię oraz że można o niej dyskutować w rozmaitych perspektywach i ujmować ten problem w różnych aspektach.Całość sympozjum podzielona została na trzy zasadnicze części:
1) Psychologia i filozofia tożsamości;
2) Tożsamość i symbole;
3) Tożsamość i psyche.Pierwsza część prowadzona była przez prof. Pawła Boskiego, który w swej pracy naukowej zajmuje się m.in. tożsamością kulturową. Prelegenci podjęli szerokie tematy: od mythosu w ujęciu Paula Tillicha, który twierdził, że symbolowe poznanie stanowi niezbywalny proces (prof.K. Maurin); poprzez teologiczno-jungowskie koncepcje duszy, a więc tego składnika ludzkiego bytu, o którym rozprawiamy właściwie dzięki Sokratesowi – pierwszemu filozofowi, dla którego dusza i troska o nią stała się centralnym zagadnieniem filozoficznym (ks. dr K. Pajor); aż do – być może mniej oczywistej dla problemu tożsamości – kwestii, jaką jest religijność zawarta w filmach „szkoły polskiej” (ks. dr A. Luter). Mimo tej różnorodności każdy z referatów mniej lub bardziej bezpośrednio podejmował problem tożsamości w jej odniesieniu do duszy jako imago Dei, a nawet do samego Boga i wiary. Nasuwa się więc pytanie, czy wciąż potrzebny jest nam Bóg lub też jakaś inna, wyższa, doskonalsza rzeczywistość, po to, byśmy mogli mówić o tożsamości? Nie wdając się w zawiłości religijno-teologiczne, należy mieć świadomość, że w pełnym ujęciu problematyki związanej z tożsamością (a nie tylko z poczuciem tożsamości) na pewnym etapie rozważań musi być podjęty temat Boga, bez względu na to, czy będziemy Go rozumieć jako byt sam w sobie, ideę, archetyp, sacrum czy jeszcze coś innego. Człowiek po prostu, aby stał się „identyczny sam ze sobą” (tożsamość – „to samo”), paradoksalnie musi odnieść się do bytu, który go przewyższa, i dostrzec, że w swym źródłowym sensie jest on odbiciem czy też odwzorowaniem samego imago Dei – i to właśnie stanowi dla niego asumpt wszelkich rozważań o tożsamości.Karol G. Jung – którego myśl była centralnym punktem i nierzadko głównym zrębem wszystkich dyskusji – nie stworzył w zasadzie żadnej systemowej i spójnej koncepcji tożsamości, mimo że w jego psychologii analitycznej niesłychanie istotne znaczenie mają takie pojęcia, jak ego, świadomość czy psyche. W Krytycznym słowniku analizy Jungowskiej (1994), odnajdujemy następującą definicję tożsamości: „Nieświadoma tendencja do zachowania się tak, jakby dwa niepodobne byty były faktycznie identyczne. Mogą to być zarówno byty zewnętrzne, jak i wewnętrzne, lecz tożsamość może również zachodzić między elementami zewnętrznymi i wewnętrznymi” (s. 206). Jung do opisania tożsamości korzysta z takich pomocniczych pojęć, jak ego, participation mystique, unus mundus, nieświadomość psychoidalna, rzeczywistość psychiczna, a nawet synchroniczność. Zdaje się, że nie tylko rozumienie tego terminu przez samego Junga, ale także fakt, iż można go odczytywać w rozmaitych kontekstach, sprawia, że dyskusja na temat tożsamości, wydawałoby się jednego z podstawowych pojęć psychologii czy filozofii, staje się z jednej strony dość kłopotliwa, z drugiej zaś w swej różnorodności – niezwykle płodna.Druga część konferencji, prowadzona przez prof. A. Motycką, układała się w interesującą całość, gdzie pokazano problematykę tożsamości w kontekście indywidualnym (dr M. Piróg), społecznym (dr J. Wais) i – można powiedzieć – „kosmicznym” (P. Piotrowski). Spoiwem przedstawionych w tej części referatów było pojęcie symbolu, również odniesione do trzech wyżej wymienionych obszarów.
Trudno bowiem pominąć w tych rozważaniach:
1) zagadnienie mitu w kształtowaniu się tożsamości;
2) kwestię indywiduacji i jej w gruncie rzeczy różnych możliwości odczytywania;
3) problem związków łączących psyche z uniwersum kosmicznym (astrologia).

Trafne podsumowanie tej sesji stanowią słowa prof. Motyckiej, która na konferencji stwierdziła: „W kształtowaniu się wszelkich modeli tożsamości zasadniczą funkcję pełnią formy symboliczne z uwagi na jednoczące, równoważące i rekompensujące, spajające i scalające działanie symbolu oraz ze względu na dwoistą naturę i rozwojowy charakter tego wyobrażenia archetypowego”.

Część dyskusyjna prowadzona przez dr K. Dorosza wywołała jak zawsze gorące reakcje zarówno ze strony słuchaczy, jak i samych prelegentów. Mowa była bowiem o tożsamości w jej ujęciu duchowo-ezoterycznym (J. Prokopiuk), prahistorycznym i europejskim (dr J. Bąbel), świata islamu (prof. E. Machut-Mendecka) oraz w perspektywie twórczości artystycznej (H. Waniek). Tak szerokie ujęcie tematu sprawia, że o tożsamości można mówić w różny sposób i że samych tożsamości może być wiele. Dr Dorosz zadał więc fundamentalne pytanie: „Która z nich jest najważniejsza i najgłębsza, bez której naprawdę nie można żyć?” Ale żeby móc odpowiedzieć na to pytanie, najpierw trzeba, co podkreślał Jerzy Prokopiuk, rozróżnić pojęcie tożsamości i utożsamiania. Czy to się udało?
Z jednej strony ograniczenia czasowe, z drugiej zaś perspektywy, z jakich ujmowano ten problem, sprawiły, że konsensus w tej kwestii nie został w pełni osiągnięty, jak można by tego oczekiwać. Tym niemniej, każdy z prelegentów wniósł do dyskusji zarówno o tożsamości, jak i utożsamieniu niesłychanie ważkie idee, które z pewnością zostaną rozwinięte na następnej konferencji, poświęconej istotnym kwestiom w dobie procesu jednoczenia się państw Starego Kontynentu. Mowa bowiem będzie o symbolach Europy i z pewnością znajdzie się niejedna okazja, aby zastanowić się nad utożsamieniem się z kulturą europejską, w której przyszło nam żyć, jak i nad kwestią tożsamości, a więc bycia tożsamym z samym sobą.

Piotr Piotrowski

Zobacz także: