XII Forum Inspiracji Jungowskich Nieświadomość i dusza

3 marca 2007 roku miałem przyjemność uczestniczyć w XII Forum Inspiracji Jungowskich, które odbyło się pod wielce intrygującym tytułem „Nieświadomość i dusza”. O ile sama kategoria nieświadomości, choć nieraz z oporami, bywa uznawana przez środowisko naukowe, to słowo „dusza” jest z przesadną skrupulatnością rugowane z naukowego dyskursu. Tym niemniej termin ten stosowany jest w języku potocznym, jak też przy opisywaniu zjawisk związanych z twórczością artystyczną i doświadczeniem religijnym. Siłą rzeczy zestawienie ze sobą nieświadomości
i duszy prowokuje do zadawania śmiałych pytań dotyczących ślepego pędu współczesnej kultury i kondycji psychofizycznej współczesnego człowieka. Czyż przypadkiem ewoluowanie ludzkiej kultury nie jest zbyt jednostronne, czy nie usuwamy z niej, zapatrzeni
w ideę postępu, tego, co jest najbardziej twórcze, inspirujące i żywotne? Wydaje mi się, że referaty wygłaszane przez prelegentów jak najbardziej mogły zadowolić tych, którzy próbują odpowiedzieć sobie na powyższe pytania.

Po wysłuchaniu recitalu skrzypcowego Lucjana Bałwana mieliśmy okazję wysłuchać wykładu inauguracyjnego, który wygłosił prof. dr hab. Krzysztof Maurin: „Prekursorzy teorii nieświadomości – Carl G. Carus i Eduard von Hartmann”. Ze swej strony mogę dodać, że na przykład w Historii filozofii Tatarkiewicza
(i wielu innych podręcznikach) Carus jest skazany na nieistnienie, natomiast Eduardowi von Hartmannowi jest poświęconych siedem zdań. Warto przypomnieć, iż Carl Gustav Carus uważał, że uchwycić istotę świata możemy dzięki twórczej inspiracji, mistycznej ekstazie, stanowi somnambulicznemu czy marzeniu sennemu. Będąc pod wrażeniem platońskiego mitu o androgyne oraz jego interpretacji dokonanej przez Jakuba Boehme, postawił tezę o biseksualizmie ludzkiej natury (zwracają uwagę Jungowska Anima i Animus). Poza tym uznając nieświadomość za istotę wszechświata, wyróżnił w niej strefę nieświadomości absolutnej i nieświadomości względnej. Nieświadomość absolutną z kolei dzielił na nieświadomość, która nigdy nie przejawia się w świadomości, oraz względną nieświadomość absolutną, która może być pośrednio doświadczana. Z kolei Eduard von Hartmann, autor „Filozofii nieświadomego”, postawił tezę, że podłoże zjawisk jest nieświadome. Z nieświadomości wypływają nasze instynkty, charakter, język, losy, historia. Mistycyzm w jego ujęciu jest przejawem działania nieświadomego. W swym wystąpieniu profesor Krzysztof Maurin z jednej strony pokazał nam, ile zawdzięcza psychologia głębi intuicjom tych dwóch myślicieli, z drugiej strony uświadomił tym, którzy do tej pory byli tego nieświadomi, że świat nauki jest bezwzględny w stosunku do oryginalnych, wykraczających poza paradygmat, twórców, marginalizując ich znaczenie; po trzecie, skorygował pogląd, że największym osiągnięciem Junga było odkrycie kolektywnej nieświadomości, ponieważ czymś ważniejszym było dla niego misterium świadomości.

Sesję I, którą prowadził redaktor naczelny „ALBO albo. Problemy psychologii
i kultury” Zenon Waldemar Dudek, rozpoczął ks. prof. dr hab. Henryk Paprocki referatem zatytułowanym „Obraz duszy w teologii bizantyjskiej”. Początkowo autor poruszył zagadnienie wpływu teorii Platona i Arystotelesa na poglądy chrześcijańskie, nie tracąc z pola widzenia motywów biblijnych, by w końcu zwrócić szczególną uwagę na koncepcje św. Grzegorza z Nyssy, które wywarły wpływ na teologię całego prawosławia, skupiając swą uwagę na zagadnieniu związanym z trynitarną strukturą bytu ludzkiego (ciało, dusza, duch). Dzięki św. Grzegorzowi z Nyssy (również i Orygenesowi) dogmatyka chrześcijańska została sformułowana w pojęciach platońskich. Dusza jest obrazem i podobieństwem Boga, Bóg przegląda się w niej jak w zwierciadle, dlatego jeżeli dusza nie utraciła czystości, to można w niej dostrzec Boga i wieczne prawdy. W tradycji prawosławnej niekiedy jest podkreślany dychotomizm ciała i duszy, a wtedy uznaje się ducha za przejaw duszy. W czasach nowożytnych koncepcja trychotomiczna inspirowała św. Serafima z Sarowa, choćby w nauce o trzech wolach w człowieku (trzy lata temu w Rosji uroczyście obchodzono 250. rocznicę urodzin świętego starca). Ks. prof. Henryk Paprocki przedstawił te poglądy, przytaczając rozmowę św. Serafina z M. Motowiłowem, który przybył do niego, poszukując sensu życia.

Referat kolejnego prelegenta – dra Tomasza Olchanowskiego – dotyczył tematu „Nieświadomość i wola”. Główne wątki poruszane przez autora wiązały się ze złudzeniami wielu filozofów, psychologów i pedagogów odnośnie woli. W związku z tym poruszone zostały takie tematy, jak: podważenie przez psychologię głębi ułudy, którą braliśmy za wolę, wole związane z funkcjami psychicznymi a wole Cienia, los przymusowy a los wybierany, akty wolicjonalne a uwarunkowania, autoiluzje. Autor w swym wystąpieniu powoływał się między innymi na poglądy Nietschego, Freuda, Junga, Szondiego (analiza losu) i niektórych mistrzów zen. Ze względu na reakcję uczestników Forum ważnym punktem wystąpienia okazała się krytyka współczesnej mody na wynoszenie na piedestał ambicji, która jest mariażem chciwości z zazdrością, i poprzez którą jesteśmy warunkowani tak, by darzyć miłością sukces, a nie to, co w życiu robimy i czym się zajmujemy.

W końcu nadszedł czas na wystąpienie dr Jadwigi Wais pt. „Figura Hioba i figury baśniowe”. Kto dotrwał do tej części Forum, na pewno nie żałował. Już na wstępie autorka wprowadziła publiczność w klimat zagadnienia, opisując tragiczne, pełne przemocy dzieciństwo wielu twórców kultury. Potem przedstawiła opowieść o Hiobie, uznając ją za wzorzec życia opartego na posłuszeństwie i uległości względem autorytetu. Hiob walczy o uznanie własnej niewinności i podmiotowości, milczy wobec niesprawiedliwości Boga. Dr Wais postawiła odważną tezę o Hiobie jako przykładzie osoby poddanej w dzieciństwie surowej tyranii ojca. W tym ujęciu niezwykle smutno brzmią zdania
o późniejszej nagrodzie Hioba, którą otrzymał za uległość. W opozycji do życia Hioba zostało przedstawione życie bohatera baśni oparte na samotnej wędrówce i komunikacji z nieświadomością, co nakierowuje go ku zdrowiu, zbawieniu i osiągnięciu pełni duchowej.

Wystąpienie prof. dr hab. Ewy Machut-Mendeckiej „Indywidualizm i kolektywizm w tradycji arabskiej” podważyło szereg stereotypów i uproszczeń dotyczących tejże kultury. Mogliśmy się wiele dowiedzieć o znaczeniu tożsamości plemiennej u Arabów z Półwyspu Arabskiego, którzy potrafili dowieść swego pochodzenia od Noego, Abrahama, czy nawet Adama, i o tym, w jaki sposób w tej tradycji przenikają się elementy indywidualistyczne z kolektywistycznymi. Z jednej strony mamy takie formy kolektywne, jak: stosunki plemienne, poezja zachęcająca do odrodzenia wspólnoty, patriarchalna rodzina, pojmowanie czasu w sposób synchroniczny, świadomość jedności z innymi
i wiara zacieśniająca więzy między współwyznawcami. Z drugiej strony
w kulturze tej występują bardziej lub mniej silne przejawy indywidualizmu: przywiązanie do wysokiej samooceny, indywidualna relacja każdego muzułmanina z jedynym Bogiem, tradycja mistyczna, kontemplacja sztuki islamu, świątynny nastrój bibliotek muzułmańskich, literatura. Autorka poruszyła również tematykę dotyczącą wpływu, nie zawsze korzystnego, Zachodu na muzułmańską jednostkowość i indywidualizm. Referat ten zakończył sesję I.

Sesję II poprowadził dr Krzysztof Dorosz. Rozpoczęła się ona od wystąpienia dr Jerzego Tomasza Bąbla pt. „Święte rośliny i podróże duchowe”. Wykład miał doskonałą oprawę wizualną, tezy stawiane przez autora były podpierane obrazami, przedstawiającymi archeologiczne „dowody rzeczowe”. To wszystko pozwoliło słuchaczom przenieść się w wyobraźni w prehistorię Europy. Społeczności neolitycznych kultur (twórcy megalitów) poznały sposoby pozyskiwania wielu środków psychoaktywnych (grzyby halucynogenne, opium, konopie etc.), jednak były one stosowane okresowo, w celach sakralnych, dlatego też czymś obcym było w tych czasach zjawisko narkomanii. Doktor Bąbel poruszył także pasjonujące i jeszcze tak naprawdę niezbadane zagadnienie wpływu substancji psychoaktywnych i odmiennych stanów świadomości na całość życia religijnego, wymianę międzygrupową, ekonomię, medycynę i procesy społeczne.

Następnie czekała nas podróż na Wschód, czyli wystąpienie Grzegorza Okraszewskiego z tematem: „O rozwoju duszy w indyjskiej tradycji mistycznej bhakti”. Czego nie można autorowi odmówić, to głębokiego zaangażowania, bliskiego egzaltacji w to, co przedstawiał (mogliśmy nawet przez chwilę posłuchać sanskrytu). Autor postawił przed sobą zadanie zaprezentowania poglądu filozoficznego na duszę według Wedanty. Swe rozważania oparł na refleksji filozoficznej Śankary (adwaita-wedanta, interpretacja fragmentów Upaniszad – sławne tat twam asi (czyli „ty jesteś tym”), problem dźniany – wyzwalającej wiedzy). Sięgnął również po Bhagawadgitę, by jeszcze mocniej podkreślić, że atman jest jaźnią, która skrywa się pod naszym dziennym, pozornym ego; jest jednostkową duszą, która stanowi jedność z duchem absolutnym (Brahmą). Ostania część referatu była próbą porównania mistyki oblubieńczej, obecnej w dziełach św. Jana od Krzyża, z mistyką bhakti z północnych Indii. Trzeba przyznać, że autor z dużą precyzją ukazał nam zarówno podobieństwa, jak i zasadnicze różnice pomiędzy tymi dwiema ścieżkami ku zjednoczeniu i przemianie.

Skoro Forum było poświęcone duszy, siłą rzeczy nie mogło zabraknąć referatu poświęconego jednemu z ostatnich współczesnych psychologów i myślicieli, którzy zajmują się tym tematem – Jamesowi Hillmanowi. Jako kolejny prelegent pojawił się Tomasz Stawiszyński z wykładem „Soul-making. Dusza w perspektywie psychologii archetypowej Jamesa Hillmana”. Już na początku wystąpienia wprowadzony został kontrowersyjny wątek dotyczący, by tak rzec, świadomego samobójstwa, mieszczącego się w granicach zdrowia psychicznego. W tym celu autor przedstawił sylwetkę słynnego węgierskiego prozaika zafascynowanego stoicyzmem – Sandora Maraia, który zbliżając się prawie do dziewięćdziesiątki, zaplanował w najdrobniejszych szczegółach własną samobójczą śmierć. W dalszej części wystąpienia nie zabrakło zagadnień jeszcze bardziej kontrowersyjnych. James Hillman ukazał w swych dziełach fikcję ego i sądził, że nasze problemy wynikają z lgnięcia tej fikcji do danych stanów psychicznych. Podał również krytyce nie tylko psychologię akademicką, ale i psychologię humanistyczną jako drogę do hedonizmu. Źródłem inspiracji dla Hillmana (oprócz psychologii Junga) były głownie motywy z mitologii starożytnej Grecji jako metafory duszy oraz filozofia heraklitejska i neoplatońska. Stawiszyński wprowadził słuchaczy w poglądy Hillmana dotyczące duszy i powiązał je z problematyką śmierci i psychopatologii. Chociaż Hillman nigdy dokładnie nie zamierzał przeanalizować pojęcia duszy, to jednak możemy u niego wyczytać, że dusza to „nieznany czynnik, który przemienia zdarzenia w przeżycia i umożliwia doświadczenie miłości”. W koncepcjach Jamesa Hillmana centralną funkcję w życiu psychicznym pełni wyobraźnia (językiem wyobraźni jest metafora), a nie racjonalna świadomość. W marzeniach sennych jesteśmy bliżsi własnej istoty niż na jawie. Dlatego też Hillman był zdania, że przekładanie snu na język racjonalnej świadomości zubaża go i odbiera mu moc zdolną nas przeobrazić. W snach czujemy obecność kogoś drugiego, kogo Hillman nazywa „obserwatorem”. „Obserwator” ma naturę archetypową i pełni rolę naszego osobistego dajmoniona. Stawiszyński przedstawił Hillmana jako wybitnego psychologa, którego działalność przypadła na „czasy depresji”, tak jak Freuda na „czasy histerii”. Krytyka współczesnych terapii dokonana przez Hillmana dotyczy tego, że nie pozwalają one człowiekowi przeżyć cierpienia psychicznego aż do dna i odczuć bliskości boga Hadesa, który może nas uzdrowić. Tłumienie bólu egzystencjalnego i uciekanie od problematyki śmierci wcale nie leczy duszy, ale czyni ją bezradną wobec lęków i frustracji.
Na podstawie wielce inspirującego wystąpienia Stawiszyńskiego mogliśmy ujrzeć niczym w zwierciadle, że Hillman dokładnie zajmuje się tymi sferami, które są wypierane z powszechnej świadomości współczesnych Amerykanów
(i nie tylko przez nich) bądź zagłuszane pracą, zabawą i farmakologią: śmierć, cierpienie, samotność, duchowy wymiar świata, którego obdarzają duszą poezja, sztuka i mity. Nie jest przypadkiem, że Hillman odwołuje się do pojęcia duszy świata (anima mundi), ponieważ przejawem psyche jest to wszystko, czego doświadczamy, o czym myślimy i co wyobrażamy.

Na zakończenie Forum Zenon Waldemar Dudek wygłosił referat: „Nieświadomość matriarchalna w ujęciu Ericha Neumanna”. Wystąpienie zawierało cztery punkty węzłowe. Po pierwsze, prelegent przedstawił sześć etapów
w ewolucji i recepcji archetypu Wielkiej Matki, wyodrębnionych przez Neumanna (uznawanego za najwybitniejszego ucznia Junga): (1) archetyp sam w sobie; (2) uroboros (archaiczny wąż w kształcie koła w ruchu, gryzący własny ogon; (3) zróżnicowanie archetypu na Wielką Męskość i Wielką Kobiecość, której dwa aspekty to macierzyński uroboros i uroboryczna Wielka Matka; (4) Wielka Matka (przyjmująca postać dwóch spolaryzowanych figur: ciemnej Złej Matki
i jasnej Dobrej Matki); (5) elementy świadomości, ego jako centrum świadomości w relacji z archetypem Animy (kobiecości transformacyjnej w aspekcie pozytywnym i negatywnym); (6) postacie świata kultury, symboliczno-archetypowe wyobrażenia kobiecości doświadczane jako jakości zewnętrzne.

Po drugie, w swym wykładzie prelegent ukazał podstawowe figury archetypowe
w kulturze, które wyrażają archetyp Wielkiej Matki: Sofia (posiada cechy Dobrej Matki i Animy); Gorgo (wyrażającej cechy Złej Matki) oraz Izydy (integrującej cechy Dobrej i Złej Matki oraz Animy).

Po trzecie, autor zaprezentował koncepcję Neumanna dotyczącą rozróżnienia kobiecości podstawowej (manifestacji Wielkiej Matki w sensie pozytywnym
i negatywnym) oraz kobiecości transformacyjnej (Animy).

Po czwarte, a uważam, że był to najważniejszy punkt wystąpienia, prelegent dokonał takiej interpretacji poglądów Neumanna, która pozwoliła uczestnikom Forum w innym świetle ujrzeć wiele zjawisk psychologicznych, psychopatologicznych i zaliczanych do fenomenów kulturowych, jak: irracjonalna zależność dziecka od matki i jej władza nad dzieckiem wynikająca z lęku, syndrom matki pochłaniającej, myśli samobójcze, samobójstwo rozszerzone w ciężkiej depresji, sekty apokaliptyczne, satanistyczne i samobójstwa z pobudek religijnych (samospalenie, zakopywanie żywcem, zagłodzenie na śmierć etc.).
Pomimo różnorodności tematów prezentowanych na XII Forum, spojrzenie na omawiane zjawiska przez pryzmat procesów nieświadomych i tajemniczej duszy pozwoliło uczestnikom spotkania uświadomić sobie, jak blisko jest pomiędzy prehistorią a historią, Wschodem a Zachodem, zdrowiem a chorobą. To, co nas dzieli, jest być może wynikiem egoistycznej, racjonalnej świadomości i stanów patologicznych, związanych z nieuświadamianymi kompleksami.

Podczas XII Forum Inspiracji Jungowskich można było również obejrzeć prace plastyczne autorów, z których większość mieliśmy już okazję poznać jako ilustratorów książek wydawanych przez wydawnictwo ENETEIA i twórców grafik prezentowanych na łamach kwartalnika „ALBO albo”: Krzysztofa Figielskiego, Marka Stachowicza, Tomasza Bohajedyna, Marka Chaczyka, Tadeusza Piotrowskiego, a także prace zaprzyjaźnionych artystów: Jerzego Graczyka, Bartosza Młynarczyka, Krzysztofa Skrętowskiego.

Tomasz Olchanowski

Zobacz także: