XVIII Forum Inspiracji Jungowskich

WIZJE ŚWIATA BEZ GRANIC

Szaleństwo, tyrania, sztuka

2 marca 2013 (sobota), Biblioteka Publiczna m.st. Warszawy, ul. Koszykowa 26/28

Zgłoś się już dziś – wypełnij formularz!
Ilość miejsc ograniczona.

W Bibliotece Publicznej m.st. Warszawy odbyło się, pod bardzo intrygującym tytułem „Wizje świata bez granic. Szaleństwo, tyrania, sztuka”, XVIII Forum Inspiracji Jungowskich. Organizatorami tradycyjnie byli: ENETEIA Wydawnictwo Psychologii i Kultury oraz Redakcja pisma „ALBO albo. Problemy psychologii i kultury”. Spotkanie zainaugurował Redaktor naczelny „ALBO albo”, propagator dorobku Junga, psychiatra i terapeuta i, by tak rzec, główny „duch” przedsięwzięcia – Zenon Waldemar Dudek, który w swym krótkim wprowadzeniu zauważył, że obecne Forum, osiemnaste, osiągnęło pełnoletność. Nawiązując do tytułu spotkania, podkreślił, że żyjemy w świecie bez granic i kulturze bez granic, a naszymi przewodnikami są wizjonerzy, szaleńcy, sztuka inicjacyjna, guru Wschodu, przeszkoleni w manipulacji ludzie mediów i polityki. Zadaniem specjalistów od reklamy, PR, marketingu, doradców politycznych i szefów działów personalnych jest manipulacja wyobraźnią i osobistą wolnością.
A służy temu opanowanie przez nich sztuki tworzenia wizji i obrazowej narracji („prawda wizyjna”). Przykładem są wymyślane co roku przez wizjonerów nowego świata inne programy socjalne, edukacyjne czy sposoby leczenia.Na sesję I składały się dwa referaty. Lech Ostasz, filozof i psycholog, badacz świadomości, który opracował między innymi psychoterapię filozoficzną, wystąpił z tematem „Społeczności utopijne od starożytności do współczesności”. Prelegent zaproponował autorską definicję utopii: „Poszukiwanie i/lub podjęcie się stworzenia miejsca do życia i formy współbycia, które są wyraźnie lepsze niż zastane lub najlepsze z możliwych, i których jeszcze nie ma lub nie ma w wystarczającym zakresie”. Zaprezentował niektóre ze starożytnych koncepcji utopijnych (Hekatajos, Platon, Euhemer, Blojusz), przywołał utopijne ruchy o znaczącym komponencie religijnym (Almaryk z Bene, katarzy) oraz społeczności utopijne XIX, XX i XXI wieku (Onejda, społeczności hipisowskie, radykalnie wsie ekologiczne, kibuc, Damanhur). Wskazał również cechy charakterystyczne społeczności utopijnych, w tym. familiaryzm, intymność i nierzadko erotyczność, rozszerzone na małą lub średnią grupę akrewniaczą, jak również przynajmniej częściowy brak własności prywatnej, w tym również rodzinnej.
W związku z tym, że Lech Ostasz należy do nielicznej w naszym kraju grupy filozofów twórczych, niebojących się własnych myśli (w przeważającej mierze mamy doskonałych historyków filozofii i interpretatorów idei powołanych już do życia) i wykraczających poza ciasne ramy narzuconych ideologii, niezwykle istotną częścią jego referatu była praktyczna propozycja dotycząca wielu z nas. Jeśli jednostki szalone w coraz większym stopniu dominują w życiu społecznym i w oficjalnej kulturze, inni mogą tworzyć z nimi kruche i tymczasowe kompromisy albo
z nimi walczyć bądź uciekać. A jeśli nie ma już miejsc, by się oddalić, wcale nie znajdujemy się w sytuacji bez wyjścia, ponieważ pozostaje nam tworzenie enklaw. Ostasz upomniał się o grupy niewielkie liczebnie, kilkudziesięcio- i kilkusetosobowe, przypominające szkoły filozoficzne rodem ze starożytnej Grecji, być może elitarne i snobistyczne, które współcześnie zostały zmarginalizowane, ale ich wartość dla nauk humanistycznych i życia kulturalnego była w przeszłości – i mogłaby być – bezcenna.Drugi z referatów dotyczył „Fenomenu duchowości ateistycznej”. Jego autor, Tomasz Olchanowski, pedagog i kulturoznawca, zmagający się z iluzjami tworzonymi przez ludzkie umysły (nie wyłączając swojego), potraktował doświadczenie mistyczne jako przeżycie archetypowe, towarzyszące człowiekowi od zarania dziejów i dostępne jednostkom niezależnie od ich światopoglądu i wszelkich kulturowych uwarunkowań. Na ogół te doświadczenie wiązane było z występującą na danym obszarze tradycją religijną
i wyrażane w charakterystycznym dla danej tradycji języku. W wieku XX i XXI, zdaniem prelegenta, niezwykle sugestywne opisy własnych doświadczeń mistycznych znajdziemy w dziełach ateistów. Doświadczenia te uruchamiały proces wyzwalania się od narzuconej w dzieciństwie wiary religijnej bądź też poprzedzały decyzję o porzuceniu własnej kultury i podróży w nieznane. Choć głównymi bohaterami wystąpienia byli francuski filozof i postchrześcijanski ateista Andreé Comte‑Sponville oraz buddyjski ateista Stephen Batchelor, to Olchanowski odwołał się w swym referacie również do doświadczeń Heraklita, Parmenidesa, Lukrecjusza, Epikura, Spinozy, Dogena, Wittgensteina, Bataille’a, Krishnamurtiego, Prajnanpada, Uchiyamy, Althussera i wielu współczesnych pisarzy. Inspirując się szamanizmem, buddyzmem zen, panteizmem i egzystencjalizmem, autor referatu próbował zanalizować doświadczenie mistyczne poprzez trzy kategorie: otwarcie głowy (porzucenie tradycji, wyzwolenie się z poglądów, z niewiedzy, wyjście poza uwarunkowania kulturowe), które doprowadza do zaślubin ze światem (Camus). A owe zaślubiny natychmiast przeistaczają się w totalne doświadczenie bezkresnej immanencji. Duchowość, która przekracza dychotomię ducha i materii, choć może obejść się bez Boga i bogów, nie jest wolna od zagrożeń przez dwie skrajności: fanatyzm i nihilizm. Wolność ducha obecnie jest tak samo zagrożona jak w wiekach minionych. To, co zagraża, zmieniło jedynie swe przebrania.Sesję II rozpoczęła psycholożka i psychoterapeutka Bogna Szymkiewicz, referując temat: „Światy równoległe i progi świadomości w psychologii procesu”. Autorka, podążająca ścieżką wytyczoną przez twórcę psychologii procesu Arnolda Mindella, na samym początku w skrócie zaznajomiła słuchaczy z sylwetką tego fizyka i terapeuty, który zdobywał swe kwalifikacje w Instytucie Junga w Zurychu. Połączenie fizyki kwantowej, psychologii analitycznej oraz idei, które możemy odnaleźć między innymi w szamanizmie i taoizmie, pozwoliło Mindellowi nie tylko uniknąć dychotomii psyche i cielesności (nie tak rzadkie w szkołach terapeutycznych Zachodu), lecz również zaproponować pracę nad świadomością, wykraczającą poza sztuczne podziały typu Wschód–Zachód czy indywidualne/zbiorowe. Wystąpienie Bogny Szymkiewicz znakomicie przystało do tytułu Forum, gdyż współcześnie tracą na ostrości tradycyjne wzorce ról i postaw, zacierają się granice między dobrem i złem, jak też zmieniają się normy i wartości. Referentka w sposób komunikatywny wyjaśniła słuchaczom podstawowe założenia psychologii procesu oraz „wizję” rzeczywistości, na której opiera. się ta szkoła. Omówione zostały trzy poziomy rzeczywistości: poziom esencji (niepodzielny, niedający się wyrazić słowami); kraina snów (obszar doświadczeń subiektywnych, snopodobnych) oraz poziom rzeczywistości uzgodnionej (to, co uznajemy za realne, istniejące „obiektywnie”). Koncepcje trzech poziomów świadomości psycholodzy procesu wykorzystują
w praktyce do pracy wokół progów, granic i napięć między stronami w psychice, w relacjach międzyludzkich i w świecie. Ważnym punktem wystąpienia było zwrócenie uwagi przez prelegentkę na negatywną rolę progów zbudowanych z przekonań, które zatrzymują będące w ciągłym ruchu doświadczenie, nie dopuszczając do potrzebnych zmian.W tej sesji nie mogło zabraknąć miejsca dla Zenona Waldemara Dudka, który zaprezentował referat „Okrążanie centrum w bezgranicznym świecie”. Głównym przesłaniem autora, przynajmniej z subiektywnego punktu widzenia słuchacza i uczestnika piszącego te sprawozdanie, było zwrócenie uwagi uczestników na to, że ten sam czynnik wewnątrzpsychiczny czy kulturowy, w zależności od okoliczności i warunków może uruchomić siły pozytywne, jak i negatywne. I tak dla przykładu, zdaniem Dudka, człowiek z natury jest bezgraniczny, gdyż wyłania się z chaosu i jego matką jest nieświadomość, ale jednocześnie tworzona przez niego kultura, wiedza społeczna i tradycja wychowują go do widzenia i respektowania wszelkich granic, zarówno materialnych, jak i abstrakcyjnych (myśl, wiedza, moralność, wyobraźnia etc.). Źródłem wiedzy o granicach są dla dziecka rodzice i systemy edukacyjne. Buntujące się dziecko podąża poza wytyczone przez tradycję granice. W życiu dorosłym ślady tej zbuntowanej dziecięcej duszy w zderzeniu z realnością, z jednej strony, mogą zaowocować duchowością, kreatywnością, wyobraźnią artystyczną; z drugiej zaś – kreować utopijną ideologię, pseudomistyczną fascynację i totalitarną moralność. Na bazie dziecięcej, bezgranicznej fantazji rozwijać się może szalony (skrywany nieraz za racjonalnością) umysł totalitarny. W miejsce zniesionych granic, często niezbędnych, pojawiają się granice sztucznie wzniesione, prowadzące do wypaczenia i zniewolenia ludzkiego umysłu, a w konsekwencji do cierpienia, destrukcji i śmierci. Prelegent jednak na diagnozie kultury i krytyce współczesnej psychologii, która straciła z oczu całość i głębię współczesnego doświadczenia, nie zatrzymuje się. Jak przystało na lekarza, przypisuje „lekarstwo”.A tym lekarstwem jest metoda terapeutyczna oparta na wyobraźni, odwołującą się do teorii archetypów Junga, metoda znana już w starożytności jako circumambulatio medytujących mnichów (stosowana również, jak zasugerował referent, w Akademii Platona). Polega ona na okrążaniu problemu, tak aby odnaleźć się w centrum, a jednocześnie wędrować po spiralnej drodze w poszukiwaniu celu. Zdaniem Z.W. Dudka centrum wyznacza człowiekowi miejsce na ziemi, zaś cel staje się sensem jego życia. Tym samym prelegent, idąc „pod prąd’ trendom wyznaczanym przez nadgorliwych likwidatorów wszelkich granic, zwrócił uwagę na wartość granic dla rozwoju człowieka i kultury. Jedną z największych iluzji współczesnego człowieka, jest, zdaniem piszącego to sprawozdanie, powszechne przeświadczenie, że im więcej zniesionych granic, tym automatycznie większa wolność jednostki. Tymczasem niekoniecznie musi tak byc, a nawet może być wręcz przeciwnie…Po przerwie obiadowej sesję III rozpoczął religioznawca i buddolog Jacek Sieradzan. Ważną rolę jego w prezentacji odgrywały autorskie zdjęcia (referent nie tak dawno wrócił z Nepalu), które pozwalały słuchaczom nie zagubić się wśród hinduistycznego i buddyjskiego panteonu. Tytuł referatu – „Przekraczanie granic w religiach nepalskich jako przejaw (nie)tolerancji” – precyzyjnie oddawał to, z czym Sieradzan zamierzał podzielić się ze słuchaczami. Opisując życie religijne Nepalu, gdzie religia jest wszechobecna i gdzie hinduizm i buddyzm koegzystują obok siebie bez widocznej wrogości,
a wręcz dochodzi nieraz do zatarcia granic między obiema religiami, autor wystąpienia zauważył, że ta tolerancja posiada jednak pewne granice i swoiste niuanse. Wśród najciekawszych warto przywołać: fakt, że rząd nepalski traktuje buddyzm jako część hinduizmu; ukastowienie tantrycznego buddyzmu z Patanu; utożsamienie przez hinduistów bóstw hinduskich i buddyjskich; zakaz wstępu do niektórych świątyń (lub części świątyń) hinduskich dla niehinduistów czy buddyjskich dla osób niebędących Newarami. Zatem, jak to przedstawił Sieradzan, granice między światami buddyjskimi i hinduskimi albo nepalskim i nienepalskim są w Nepalu dokładnie wyznaczone, z drugiej zaś – owe granice mają charakter liminalny.Następny referat był powrotem na Zachód. Paweł Możdżyński, socjolog, specjalizujący się w swych badaniach na przekraczaniu granic i obecnością sacrum we współczesnych sztukach plastycznych, zatytułował swe wystąpienie: „Wydizajnować wszystko. O przekraczaniu granic w praktykach i ideologii dizajnerów”. Słowom towarzyszył pokaz slajdów, ukazujący przykłady produktów (dzieł?) dizajnerów. Według Możdżyńskiego dizajn XXI wieku przestał ograniczać się do sfery produktów sprzedawanych przez wielkie korporacje. Każda granica terminologiczna (definicyjna) ulega natychmiastowemu przekroczeniu. To, że współcześni dizajnerzy chcą projektować wszystkie sfery życia (naturę, społeczeństwo, przyszłość, emocje i myśli) budzi pewien niepokój. Chodzi o to, czy współczesny dizajn zrodzi nowe, nieznane dotąd formy wolności czy też jakieś formy totalitaryzmu. Ponieważ, wedle liderów tego środowiska, „wszystko jest dizajnem”, to nawet to, co nosi nazwę metod rozwoju duchowego jest promowane na warsztatach projektowania siebie.Sesję IV zagospodarowali „Forumowi” debiutanci. Jako pierwszy zaprezentował się Wojciech Mackiewicz, który specjalizuje się w filozofii francuskiej. Inspirując się myślą Michela Foucaulta, przedstawił referat pt. „Szaleństwo – logos – geniusz: przemoc kompromisu”. Autor próbował zanalizować historię myśli europejskiej, by odnaleźć w przeszłości moment, w którym nastąpił podział na „Rozum” i „szaleństwo”. Przywołał między innymi. epokę antyku („każda miejscowość miała swego szaleńca”), średniowiecze (piętnowanie wszelkiej inności), renesans („statek szaleńców”, czyli wysyłanie odmieńców na odległe wody), klasycyzm (w którym nastąpiło „wielkie zamknięcie”, i co się z tym wiąże, powstanie ośrodków penitencjarnych) oraz nowoczesność (próby zrozumienia szaleństwa). Mackiewicz wspomniał również o szaleństwie szczególnego rodzaju, zwanym geniuszem. Referent nawiązał też do swych doświadczeń zawodowych – pracy z dziećmi niepełnosprawnymi intelektualnie. Pozwoliło mu to na postawienie bardzo ważnego pytania; Czy w imię „dyktatury normy” wszystkich odmieńców należy rewalidować, dostosowywać do wzorca wymyślonego przez Rozum?Drugi z referentów, Krzysztof Dyga, komparatysta i psycholog, wystąpił z tematem „Pomiędzy szaleństwem a mistyką. William Blake i jego wizjonerska twórczość”. Do twórczości i życia tego angielskiego artysty i wizjonera z przełomu oświecenia i romantyzmu autor referatu podszedł w sposób interdyscyplinarny. Nawiązywał do psychologii analitycznej Junga, szczególnie do teorii archetypów, jak też do różnych ujęć z zakresu psychopatologii. Interpretował symbolikę obecną w dziełach Blake’a oraz zaprezentował jego filozofię i swoistą psychologię. Na podstawie postaci Blake’a słuchacze mogli namacalnie odczuć, że życie geniusza wymyka się wszelkim klasyfikacjom, ponieważ przekracza zarówno granice normy, jak i szaleństwa.Na ostatnią V sesję złożyły się: referat Czesława Dziekanowskiego pt. „Bezkresna narracja. Przekraczanie granic światów” oraz dyskusja. Ten pisarz, psychoanalityk i badacz procesu twórczego, nawiązując do swojej ostatniej książki, wykreował przed słuchaczami esej przechodzący niepostrzeżenie w poetycką prozę. Z jednej strony Dziekanowski, posługując się, jak przystało na prozaika, magią słów, odsłonił przed nami jedną z największych ludzkich iluzji, jaką jest mniemanie, że można pretendować do bycia Panem Dnia Wczorajszego. Człowiek pragnie nie tylko mieć wpływ na przeszłe zdarzenia (słynne „a gdybym wiedział”), ale też na własne narodziny, a pośrednio na całą przeszłość (włączając w to również losy swych przodków). Z drugiej strony, wcielając się w postać autopsychoanalityka, Dziekanowski, nawiązując do pewnego doświadczenia
z dzieciństwa, przedstawił proces nagłego poszerzenia horyzontów. Dziecko podróżujące z dziadkiem wozem, przeświadczone, że za wąwozem świat się kończy i nic nie ma, doznaje szoku i olśnienia jednocześnie. To nagłe poszerzenie horyzontów jest przeżyciem mistycznym, które prowadzi do twórczej iluminacji, przekroczenia granic tego, co znane, i zanurzenia się w bezkresnej narracji. Prawda mówiąca, że narodziny człowieka dokonują się w cieniu śmierci, której tchnienie można wyczuć w każdej chwili życia, paradoksalnie, wyzwala od lęku i nadaje życiu pięknej i niepokojącej głębi.

Dyskusja po Forum nie mogła być długa i zażarta z dwóch bardzo prostych powodów: zmęczenia uczestników tego intelektualno‑wizjonerskiego maratonu oraz faktu, że kiedy wszelkie granice są anihilowane (np. slogan głoszący, że możliwości ludzkie są nieograniczone), tak naprawdę nie mamy już o czym rozmawiać, bo po co… Świadomość ludzka narodziła się dzięki uzmysłowieniu granic, włącznie z ostateczną granicą, za którą istnieje już to, co nie istnieje, królestwo śmierci.

Warto nadmienić, że forumowym debatom towarzyszyła wystawa publikacji (głównie, choć nie tylko) ENETEI i wiele dyskusji, również z autorami książek, można było odbyć w kuluarach, w przerwach między sesjami. Należałoby tylko życzyć, by w uczestnicy i prelegenci w tak dobrej dyspozycji spotkali się za rok, na XIX Forum.

Tomasz Olchanowski