Archiwum wiadomości z roku 2015

Życzenia świąteczno-noworoczne

Spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia oraz pomyślności w Nowym Roku 2016 wszystkim Czytelnikom i Współpracownikom życzy zespół Wydawnictwa ENETEIA oraz Redakcji ALBO albo

Spokojnych i radosnych
Świąt Bożego Narodzenia
oraz pomyślności w Nowym Roku 2016
wszystkim Czytelnikom i Współpracownikom
życzy zespół Wydawnictwa ENETEIA
oraz Redakcji ALBO albo

Oświecenie dziobaków

Spotkanie autorskie z Tomaszem Teodorczykiem

Oświecenie dziobakówZapraszamy na spotkanie z Tomaszem Teodorczykiem, autorem książek „Oświecenie dziobaków” (2015) oraz „Jak umierają ptaki” (2014).

06.12.2015 (niedziela), g. 18.00, Akademia Psychologii Zorientowanej na Proces, ul. Madalińskiego 89 lok. 1, Warszawa, wstęp wolny.

OŚWIECENIE DZIOBAKÓW

Baśnie o ważnych mechanizmach i niebezpieczeństwach rozwojowych

Tomasz Teodorczyk

Książka jest zbiorem baśni opisujących meandryczne ścieżki ludzkiego rozwoju. Przedstawia niebezpieczeństwa, które na tych drogach możemy napotkać oraz mechanizmy pomocne w ich przezwyciężaniu. Napisana przez psychoterapeutę z ponad trzydziestoletnim doświadczeniem w pracy z ludźmi sięga do historii i mitów z różnych kultur odkrywając uniwersalne motywy ludzkich losów, trudności, z którymi wszyscy się borykamy oraz ograniczenia, których nie jesteśmy w stanie pokonać. Na naszej drodze rozwoju pomocne jest sięganie do archetypowej wiedzy zawartej w nieświadomych wzorcach ludzkiej psychiki gdyż, jak pisze autor; „warto pamiętać, że projekt „człowiek” jest niewyobrażalnie skomplikowanym zadaniem a projekt „sensownie rozwijający się człowiek” – prawie niemożliwym do wykonania.”

Spis treści

Niespełnienia
Dary Svartalfheimu
Wróżba
Posążki z wiatru
Złodziej snów
…hcemy szczać we wszystkih kolorah!
Królewicz i Smok
Chmury i geometria
Zaczarowany ołówek – pożegnania

Posłowie. Szeregi zacnych
Spis ilustracji

Tomasz TeodorczykO Autorze

Tomasz Teodorczyk – dyplomowany psychoterapeuta i nauczyciel pracy z procesem Research Society for Process Oriented Psychology w Zurychu. Pracą z procesem zajmuje się od 1988 roku. Prowadzi psychoterapię indywidualną, warsztaty oraz szkolenia i superwizje. Współtwórca programu licencyjnego pracy z procesem Polskiego Towarzystwa Psychologii Procesu. Współtwórca (z Agnieszką Wróblewską) Akademii Psychologii Procesu w Warszawie. Tłumacz książek Arnolda Mindella oraz autor artykułów o pracy z procesem.
Współpracuje z firmami przy rozwiązywaniu konfliktów. Zajmuje się zastosowaniami pracy z procesem do różnych dziedzin życia, terapii i sztuki. Współtwórca i organizator wypraw psychologiczno‑podróżniczych Experience Expeditions. Organizator projektów społecznych w Polsce i za granicą. Więcej na stronie www.akademiapop.org.

Fragment bajki

Królewicz i Smok

W dziedzinie obserwacji przypadek pomaga jedynie umysłom przygotowanym.
Ludwik Pasteur

Mój ojciec był wspaniałym królem i niezwykle mądrym człowiekiem. Swoim długim i szczęśliwym panowaniem zapewnił dostatek poddanym, jego rozsądne i wyważone sojusze przyniosły krajowi stabilność i bezpieczeństwo, a hojny mecenat sprawiał, że wszelkiej maści artyści z różnych stron przybywali na nasz zamek w nadziei na zdobycie pieniędzy i sławy. Wszyscy go kochali i podziwiali, matki stawiały za wzór swoim synom, a jego jasne oblicze i pełne współczucia oczy rozświetlały każdą przestrzeń, w której się pojawiał. Był też na tyle przewidujący, że potrafił dobierać sobie ministrów i sensownie dzielić się władzą, co zapewniało mu brak wrogów wśród ludzi teoretycznie mu życzliwych i przyjaznych.

Wszystko to sprawiło, że ojciec mógł zająć się tym, co go naprawdę interesowało, a mianowicie dziwnymi i ciekawymi eksperymentami, których celem było znalezienie ostatecznych odpowiedzi na ważne, nurtujące ludzi pytania. Ale nie myślcie, że był jakimś uczonym czy alchemikiem. Nie wyobrażajcie go sobie jako siwego mężczyzny z długą brodą, próbującego rozwikłać zagadkę czasu lub choćby odpowiedzieć na pytanie o naturę dziobaków. O nie! Był postawnym eleganckim mężczyzną, lubiącym dobrze zjeść i zabawić się w miłym towarzystwie.

Fascynowały go pytania, które interesują każdego człowieka, na przykład czy lepiej jest być szczęśliwym głupcem czy nieszczęśliwym Sokratesem albo czy bardziej zdrowe jest picie kawy czy herbaty? Zatrzymajmy się przy tym ostatnim pytaniu. Różnica w podejściu do sprawy polegała na tym, że każdy zwyczajny człowiek ma swoje zdanie na ten temat, którego będzie bronił wbrew wszystkim i wszystkiemu, medycy będą bez końca debatować o wpływie substancji zawartych w obu płynach na ściany żołądka, natomiast mój ojciec wymyślał stosowny do danego problemu ciekawy eksperyment.

Doszedł do wniosku, że do ostatecznego rozstrzygnięcia tej kwestii potrzebne byłyby dwie identyczne osoby, żyjące w dokładnie takich samych warunkach, z których jedna przez długi czas piłaby tylko kawę, a druga wyłącznie herbatę. Wcześniejsza śmierć jednej z nich byłaby jednoznaczną odpowiedzią na postawiony problem. Świetne, prawda!? Ale jak przeprowadzić taki eksperyment? I tu przejawił się cały geniusz mojego ojca. Pewnego dnia dowiedział się, że dwóch dorosłych braci – jednojajowe bliźnięta – zostało skazanych na karę śmierci za popełnione czyny. Król natychmiast zaoferował im, w zamian za ocalenie życia, udział w powyższym eksperymencie i powołał specjalną Radę Królewską, która miała czuwać nad sprawnym i rzetelnym doprowadzeniem doświadczenia do końca.

Wszystko szło dobrze do pewnego momentu. Potem pojawiły się problemy, które znacząco obniżyły rangę wydarzenia.

Jak umierają ptaki – Tomasz Teodorczyk

JAK UMIERAJĄ PTAKI

Baśnie na ważne etapy życia

Tomasz Teodorczyk

Jak umierają ptaki. Baśnie na ważne etapy życia to zbiór baśni dla dorosłych. Napisane przez psychoterapeutę z wieloletnim stażem w pracy z ludźmi, odnoszą się do trudnych i kluczowych momentów w życiu człowieka. Pierwsza miłość, inicjacja, kryzys środka życia, starość czy śmierć to etapy, wobec których często czujemy się bezradni. Może nam wtedy pomóc odniesienie się do mitycznych/baśniowych rozwiązań, które zawierają archetypowe wzorce mierzenia się w życiu z trudnymi sytuacjami. Jest to sięganie do nieświadomej wiedzy zebranej przez ludzkość w całym procesie jej rozwoju oraz próba odkrywania mitu życiowego, archetypowego wzorca strukturalizującego życie danej jednostki.

Spis treści

Dary. O początku
Jak mały osiołek zdobył swoje nowe kopytka. Dla najmłodszych
Łzamela. O pierwszej miłości
Zaćmienie. O miłości i rozłące
Młody król. O inicjacji
Zła królewna. O partnerstwie
Inny król. O kryzysie środka życia
Wieczność i Jeden Dzień. O starości
Jak umierają ptaki. Ostatnia
Posłowie. Radość urzeczywistnionych baśni

Spis ilustracji


Gdyby żyli, może powiedzieliby o tej książce:

Wreszcie na rynku pojawił się w miarę sensowny zbiorek baśni. Momentami zabawny, ale brakuje mu mocnych i krwawych scen. Wprawdzie książka nie dorównuje naszemu dziełu, ale możemy ją polecić.

Bracia Grimm

Podoba mi się melancholijny nastrój tych baśni, choć zbyt często wzbudzają nadzieję. Patrząc na tytuł, liczyłem, że do każdego egzemplarza będzie dołączona brzytwa, ale się zawiodłem.

Hans Christian Andersen

Zawsze uważałem, że zwierzęta jako bohaterowie są ciekawsze, więc jak dla mnie trochę ich jest tu za mało. Liczyłem też, że będzie coś o wielbłądach. Podoba mi się myśl jednej z baśni: „Kto zna ludzi, kocha psy”.

Charles Perrault

Te baśnie są zbyt skomplikowane. Nie wiem, jaki morał z nich wynika.

Jean de la Fontaine

 

Fragment bajki „Jak mały osiołek zdobył swoje nowe kopytka. Dla najmłodszych

A są tam myśliwi?
Nie ma. To bardzo ciekawe! 
A kury?
Nie ma.
Nie ma rzeczy doskonałych – westchnął Lis.

Antoine de Saint‑Exupéry

Przypatrzcie się kiedyś, jak chodzi mały osiołek i jakie ma kopytka. Stąpa niemal jak baletnica, a kopytka ma tak małe i delikatne, że robią wrażenie, jakby nie były w stanie utrzymać jego ciała. Nie zawsze tak było.

Kiedyś dawno temu, w czasach gdy zebra miała jeszcze poziome pasy, żółw nie na żarty ścigał się z gepardem, a skóra nosorożca była tak cienka jak liść z drzewa, osiołki miały wielkie i owłosione kopyta. Było to poniekąd bardzo użyteczne, bo dawało mocne oparcie na ziemi i szczególnie przydawało się, gdy trzeba było chodzić po nierównych przestrzeniach. Wszystkie osły były z tego powodu bardzo zadowolone i nikt się nad tym specjalnie nie zastanawiał. Nikt oprócz pewnego małego osiołka, który w żaden sposób nie mógł się z tym pogodzić.

– Tu‑tu‑tu, mamusiu – szemrał mały osiołek (aha, zapomniałem dodać, że w owych czasach osiołki miały bardzo piękny głos, delikatny i miękki, przypominający szmer strumyka) – nie chcę mieć takich dużych i owłosionych kopyt, są okropne, ciężkie i niezgrabne, i bardzo mnie ograniczają. Czuję się lekki i chciałbym biegać tak zwinnie i z tak wielką gracją jak antylopy czy chociażby kózki.

– Nie zawracaj mi głowy – ofuknęła go matka. – Każdy chciałby mieć coś innego, niż ma. Ale co by to było, gdyby wielbłądy nagle chciały mieć proste grzbiety, małpy pancerz i szczypce homara, a ryby futro niedźwiedzia, twierdząc, że jest im zimno w wodzie?

– Ale ja naprawdę czuję, że te obrzydliwe kopyta wcale nie są moje – upierał się mały osiołek – i muszę spróbować jakoś to zmienić.

– Mój drogi – powiedział mu ojciec – mądrość osła polega na tym, żeby zaakceptować to, kim się jest, i nie buntować się przeciwko temu, czym obdarzyła cię natura.

– Zajmij się czymś poważnym – doradzała babka, stara oślica. – Są w życiu rzeczy ważne i rzeczy nieistotne, a ty, może z racji na swój młody wiek, skupiasz się tylko na tych ostatnich.

– Spróbuj docenić, ile dobrego płynie z tego, że masz takie kopyta – mówił dziadek. – Zobacz, jakie możliwości otwiera to przed tobą.

– Może problem z kopytami jest problemem zastępczym – zastanawiała się ciotka, która miała nieco zacięcia psychologicznego – a tak naprawdę gnębią go jakieś znacznie poważniejsze kwestie?

Tylko jeden wuj osioł, który zresztą uchodził za dziwaka i nikt w całej rodzinie go nie poważał, powiedział tak:

– Mały osiołku, jeżeli uważasz, że sprawa twoich kopytek jest rzeczywiście ważna, to powinieneś zrobić wszystko, żeby to zmienić. Czasem bowiem marzenia i ich realizacja są ważniejsze niż to, co wydaje się być ustalonym i niezmiennym porządkiem rzeczy.

Polityka na kozetce

Nowość: „Polityka na kozetce” – Andrew Samuels

Terapia i wewnętrzny polityk

Polityka na kozetce

POLITYKA NA KOZETCE

Obywatel i jego życie wewnętrzne

prof. Andrew Samuels

Książka jest podsumowaniem wieloletnich zainteresowań autora psychoterapią i zagadnieniami polityki. Jako doświadczony analityk jungowski i konsultant polityczny, autor prezentuje koncepcję transformacyjnego podejścia do polityki. W tej perspektywie „energia polityczna” jednostek, obywateli, grup społecznych i liderów przyjmuje wiele typów i form, które wyrażają się w rolach męskich i kobiecych w polityce, wzorcach rodzinnych i zachowaniach naśladujących relację ojciec–syn, ojciec–córka czy związki między rodzeństwem.
Publikacja zawiera opis problemów „polityki genderowej”, analizę zachowania liderów „erotycznych”, odwołujących się do wyobrażeń kazirodczych, liderów typu trikstera, którzy przejawiają cechy błazna, jak też „wystarczająco dobrego” lidera, który potrafi asymilować niepowodzenia. Poświęca uwagę związkom psychoterapii z duchowością i życiem politycznym, psychologii narodowej i innym zagadnieniom z dziedziny życia społecznego, działalności organizacji i instytucji publicznych oraz współczesnej świadomości politycznej. Książka adresowana
do terapeutów, polityków, politologów, socjologów, liderów biznesu i obywateli, którzy chcą bardziej świadomie zarządzać własną „energią polityczną”.

Spis treści

Od wydawcy: Polityczne gry i psychologia Junga (Zenon Waldemar Dudek)
Przedmowa
Rozdział 1: Tajemne życie polityki
Rozdział 2: Polityka transformacji
Rozdział 3: Nowy ład polityczny dla kobiet i mężczyzn
Rozdział 4: Ukryta polityka wewnętrznej rodziny
Rozdział 5: Tajemna psychologia politycznych formacji
Rozdział 6: Wystarczająco dobry przywódca
Rozdział 7: Wystarczająco dobry ojciec dowolnej płci
Rozdział 8: Polityka, duchowość i psychoterapia
Rozdział 9: Psychologia a ekonomia
Rozdział 10: Polityczna klinika
Rozdział 11: Psychoterapia, obywatel i państwo
Rozdział 12: Badanie psychologii narodowych
Rozdział 13: Przemiana polityki
Bibliografia

O Autorze

Andrew Samuels – profesor psychologii analitycznej na Uniwersytecie Essex i profesor wizytujący studiów nad psychoanalizą w Goldsmith College (Uniwersytet w Londynie). Prowadzi prywatną praktykę psychoterapeutyczną oraz jest politycznym konsultantem w różnych krajach. Jest współzałożycielem organizacji Psychoterapeuci i Doradcy na rzecz Społecznej Odpowiedzialności oraz think tanku Anidote, opartego na doświadczeniach psychoterapii. Autor wielu książek poświęconych teorii Junga i psychoanalizie m.in. Polytical Psyche, The Plural Psyche, The Father, Jung and Post-Jungians. Współautor Krytycznego słownika analizy jungowskiej (wyd. pol. 1994).

Fragment Rozdziału 1

Ukryte życie polityki

Polityka w wielu krajach Zachodu znajduje się w stanie upadku i zamętu. Pilnie potrzebujemy nowych koncepcji i podejść. W książce podaję wiele argumentów wspierających tezę, że psychoterapia może wnieść wkład do ogólnej transformacji polityki. Terapeuci mogą nadal ignorować fakt istnienia demoralizacji w dziedzinie polityki i koncentrować się, jak wcześniej, na indywidualnej transformacji. Mogą też przekształcić koncentrację na jednostce w zainteresowanie społeczeństwem i polityką i w ten sposób przyczynić się do ożywienia tej ostatniej.

Obecnie politycy wywołują u większości z nas uczucie głębokiej rozpaczy i niesmaku. Brakuje im wewnętrznej integracji, wyobraźni i nowych idei. Na całym świecie pojawia się potrzeba przemodelowania polityki. Wkład psychoterapii w dzieło tej przebudowy polega na otwarciu kanałów przepływu między światem wewnętrznym i światem polityki. Powinniśmy tworzyć równowagę w naszych dążeniach do rozumienia ukrytej polityki świata wewnętrznego, zanurzonego w doświadczeniach osobistych, emocjonalnych i rodzinnych, a próbami odkrycia ukrytych mechanizmów psychologii, jakie wynikają z nacisków zewnętrznego świata. Problem ten dotyczy takich kwestii jak przywództwo, gospodarka, działania na rzecz środowiska naturalnego, nacjonalizm.

Poniżej podaję kilka pytań, które wymagają odpowiedzi:

  • Czy czujemy się szczęśliwi z aktualną wizją rzeczywistości, którą oferuje nam polityka? Czy satysfakcjonuje nas wizja, którą przedstawiają główne partie polityczne?
  • Czy zgadzamy się z celami formułowanymi przez polityków?
  • Czy potrafimy wyznaczać doskonalsze cele? Jeśli tak, to jaka zmiana musi zajść w nas i w społeczeństwie?
  • W jaki sposób musi się zmienić system polityczny, by odzyskać zaufanie wykluczonych i wyalienowanych grup społecznych, w tym zaufanie młodego pokolenia?

Jeżeli ludzie byliby w stanie zwerbalizować swoje myśli i intuicyjne polityczne koncepcje oraz zwiększyć motywację, wówczas mogliby podjąć skuteczne działania polityczne. W każdym człowieku znajdują się ukryte źródła mądrości politycznej. Można je zidentyfikować, obserwując osobiste reakcje na wydarzenia w świecie polityki. Indywidualne reakcje nie mają często kanału, przez który mogą się wyrazić, i z tego powodu pozostają w ukryciu. Ta książka analizuje, w jaki sposób subtelne procesy – uznawane za prywatne – takie jak doświadczenia dzieciństwa, relacje intymne, fantazje (w tym fantazje seksualne), sny i doznania cielesne mogą być przekształcone i przemienione w pożyteczne cele polityczne.

ALBO albo Terapia i kultura 1/2015

Spotkanie z cyklu „Klinika archetypów”: „ALBO albo” Terapia i kultura

Spotkanie z cyklu „Klinika archetypów”:
poświęcone zeszytowi „ALBO albo”
TERAPIA I KULTURA (1/2015)

Księgarnia i kawiarnia Tarabuk, ul. Browarna 6, Warszawa
17 września, godz. 18:00, wstęp wolny

Prowadzenie: Zenon Waldemar Dudek. Wśród gości: dr Paweł Fijałkowski, dr hab. Tomasz Olchanowski, Tomasz Teodorczyk, Aneta Bartnicka‑Michalska.

Dołacz do wydarzenia na Facebooku.

ALBO albo Terapia i kultura 1/2015W księgarni internetowej można zapoznać się ze streszczeniami poszczególnych tekstów zeszytu.

Pytania

  • Dokąd zmierza terapia, dokąd zmierza kultura?
  • Jaka jest wzajemna relacja między psychologią i psychoterapią a kulturą?
  • Jaka jest diagnoza cywilizacji, w której żyjemy?
  • Czy nasza cywilizacja stawia człowiekowi cel i wytycza kierunek dążeń?
  • Czy znamy kompleksy i symptomy choroby cywilizacyjnej?
  • Czy wiemy, jak pomagać ludziom cierpiącym?
  • Co jest pomocą właściwą dla pacjenta, a co tylko udawaniem pomocy, wpędzeniem w kolejne uwikłania, uzależnienia i choroby?
  • Jakiej terapii potrzebujemy?

Tezy i hipotezy

Człowiek Zachodu uwolnił spod kontroli rozumu popęd i siły natury, ale nie umie nad nim zapanować, kiedy ów popęd zwraca się przeciw niemu, przeciw jego duszy.

Człowiek Zachodu uwolnił się od ograniczeń, jakie stawiają tradycyjne moralne systemy religijne, ale uzyskana wolność nie przekłada się na tworzenie nowego społeczeństwa, które czuje i respektuje wagę odpowiedzialności za duchową i egzystencjalną przyszłość swych dzieci i obywateli.

Laicka świadomość stała się monstrum, które nie rozumie siebie i nie wie, dokąd zmierza. Popada ona w stan rozszczepienia, w którym waha się między utopią i naiwnością dziecka a projekcją swojego Cienia na świat zewnętrzny, gdy ten nie daje spokoju od wewnątrz. W odruchu rozpaczy popada w stan pysznej, ułomnej wyższości, w którym nie potrafi zauważyć, do jakiej przepaści się zbliża. W efekcie nie jest w stanie rozpoznać stanu zagrożenia inaczej, jak tylko wtedy, gdy dozna bolesnego upadku i katastrofy.

Kultura, która lekceważy mędrców i proroków, która ich zabija jako niepokojący głos rozwagi wołający na pustyni, przetrwa tylko tyle, na ile starczy jej dóbr zgromadzonych przez tradycję.

Spis treści

Od Redakcji

Jungowskie inspiracje
Terapia ukierunkowana kulturowo – Zenon Waldemar Dudek
Od psychologii do autopsychoterapii
Psychologia jako ćwiczenie duchowe – Mirosław Piróg
Terapia poznawczo‑behawioralna i dialog motywujący – Bui Ngoc Anna, Derwich Anna, Jadwiga M. Jaraczewska
Archetypy w kulturze
Rozmowa kultowa: Sny, mity i droga do kultury (rozmawiają: Katarzyna Marcysiak i Zenon Waldemar Dudek)
Nieustająca dionizyjska teraźniejszość – Paweł Fijałkowski
Nasze tożsamości
Od pacjenta do klienta‑konsumenta (i z powrotem). Pułapki autorytaryzmu i antyautorytaryzmu w psychoterapii – Tomasz Olchanowski
Dialog kultur
Persona Arabki – Ewa Machut‑Mendecka
Z poetyki archetypów
Wizerunek artysty interpretującego: między sprawnością a zaburzeniem. Perspektywa psychologiczna – Aneta Bartnicka‑Michalska
Mandala – aspekt kulturowy i psychoterapeutyczny – Agnieszka D. Fok, Katarzyna Plucińska
Na granicy epok
Polityka, duchowość i psychoterapia – Andrew Samuels (tłum. Paweł Karpowicz)
Terapia świata – głęboka demokracja – Tomasz Teodorczyk
Forum psychologii kultury
Sprawozdanie: XX Forum Inspiracji Jungowskich „Technopol i humanizm” – Tomasz Olchanowski
Dyskusje: „Memy” Richarda Dawkinsa – Triumf ideologii nad metodą – Mikołaj Brykczyński
Refleksje: Dlaczego dobrzy ludzie popełniają złe czyny. Refleksje na temat książki Jamesa Hollisa Why Good People Do Bad Things – Elwira Blazewicz
Eseje: Sted – Tomasz Bohajedyn

 

Liczba stron: 191
Oprawa: miękka
ISSN: 1230-0802
Format: 160×230 mm
Cena w księgarni internetowej: 29,90 zł   22,00 zł

Dylematy współczesnej psychiatrii - Stanisław Pużyński

Nowość: „Dylematy współczesnej psychiatrii” – Stanisław Pużyński

Jaka psychiatria w XXI wieku?

Dylematy współczesnej psychiatrii - Stanisław Pużyński

DYLEMATY WSPÓŁCZESNEJ PSYCHIATRII

Problemy kliniczne, etyczne, prawne

Stanisław Pużyński

Książka jest zbiorem refleksji dotyczących zawodu psychiatry, jego relacji z osobami, którym udziela pomocy oraz miejsca w życiu politycznym i społecznym, wątpliwości i trudności związanych z leczeniem i rozpoznawaniem zaburzeń psychicznych oraz pracą badawczą.

Do podzielenia się tymi refleksjami skłoniły Autora doświadczenia i obserwacje poczynione w czasie blisko pięćdziesięcioletniej pracy w tym zawodzie. Osobiste doświadczenia wzbogacone lekturą piśmiennictwa znalazły odbicie w kilkunastu raczej esejach niż opracowaniach ściśle naukowych, które zamieszczono w tym zbiorze.

Część tekstów to zmienione (poszerzone lub skrócone) wersje opublikowanych prac, których podstawowa treść, jak się wydaje, nie straciła na aktualności. Większość to opracowania nowe.

Ostatnia część książki ma charakter wspomnieniowy. Jest poświęcona Profesorowi Lucjanowi Korzeniowskiemu oraz Instytutowi Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Spis treści

Od autora
Przedmowa: Czy kryzys psychiatrii?
Rozdział 1: Prawa chorych, obowiązki i uprawnienia psychiatrów
Rozdział 2: Terapia
Rozdział 3: Klasyfikacja zaburzeń psychicznych oraz niektóre problemy związane z ich rozpoznawaniem
Rozdział 4: Badania z udziałem osób z zaburzeniami psychicznymi
Rozdział 5: Psychiatrzy, społeczeństwo, władza

Aneks:
In Memoriam: Profesor Lucjan Korzeniowski (1897–1984)
W pięćdziesiątą rocznicę utworzenia Instytutu Psychiatrii i Neurologii
Bibliografia
Wykaz wykorzystanych publikacji autora

O Autorze

Stanisław Pużyński – prof. zw. dr hab., emerytowany profesor psychiatrii. Autor lub współautor 130 prac oryginalnych, 5 monografii i podręczników z zakresu psychiatrii klinicznej oraz psychofarmakoterapii, licznych prac koncepcyjnych i przeglądowych, redaktor naukowy i współautor kilkunastu monografii, podręczników i prac zbiorowych.
Założyciel i wieloletni kierownik II Kliniki Psychiatrycznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie (1971- 2005), wicedyrektor tego Instytutu (1971-1991), a następnie dyrektor (1991-2001). Konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii (1991-2005).
Członek honorowy Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, członek korespondent PAU oraz wielu towarzystw naukowych krajowych i zagranicznych. Członek Rady Naukowej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie (od 1970 roku), w latach 2003-2007 przewodniczący tej Rady. Członek Rady Naukowej Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie (1990-2007), Komitetu Patofizjologii Klinicznej oraz Komitetu Terapii Doświadczalnej PAN (1982-2007), Komitetu Bioetyki PAN (2011-2014),Odwoławczej Komisji Bioetycznej przy Ministrze Zdrowia (2000-2014).

Fragment Rozdziału 1. „Prawa chorych, obowiązki i uprawnienia psychiatrów”

1.6. Rozpoznanie jako problem etyczny i prawny

Diagnoza zaburzeń psychicznych stwierdzanych u chorego ma wiele wymiarów: stricte medyczny, prawny oraz etyczny. Jej następstwa mogą być bezpośrednie, a niekiedy bardziej odległe. Z punktu widzenia ściśle lekarskiego jest syntetyczną informacją o stanie zdrowia pacjenta, o stwierdzonych nieprawidłowościach lub schorzeniach. Stanowi uzasadnienie podjęcia dalszego postępowania diagnostycznego, terapeutycznego lub stosowania odpowiednich leków. Może być podstawą decyzji w sprawie przejściowej, długoterminowej lub trwałej niezdolności do pracy oraz orzeczenia o stopniu inwalidztwa. Rozpoznanie jest informacją dla innych lekarzy, którzy udzielają lub będą udzielać w przyszłości pomocy pacjentowi.

W odróżnieniu od innych działów medycyny i specjalności lekarskich rozpoznanie psychiatryczne może pociągać za sobą poważne skutki prawne w odniesieniu do osoby, której dotyczy. Zdiagnozowanie niektórych zaburzeń psychicznych może mieć istotne znaczenie w podejmowaniu decyzji o umieszczeniu pacjenta w szpitalu psychiatrycznym i podjęciu leczenia bez jego zgody. Rozpoznanie zaburzeń psychicznych ma również znaczenie w orzecznictwie i postępowaniu sądowo‑psychiatrycznym cywilnym (w sprawie ubezwłasnowolnienia, ważności testamentu, zdolności do zawarcia związku małżeńskiego, jego unieważnienia lub rozwodu) oraz karnym (poczytalność, niebezpieczeństwo dla otoczenia i porządku prawnego, zdolność do odbywania kary).

Niewłaściwie sprecyzowane rozpoznanie ma nie tylko wymiar prawny, ale również etyczny (zob. Brülde, 2003; Cechnicki, Bielańska, Franczyk, 2007; Reich, 1999; Świtaj, 2009). Niektóre diagnozy, zwłaszcza te tradycyjne, które zniknęły ze współczesnych systemów klasyfikacyjnych, a wciąż są stosowane przez niektórych psychiatrów, takie jak oligofrenia, niedorozwój umysłowy, zboczenia seksualne, w odczuciu społecznym mają treść pejoratywną. Określenia „choroba psychiczna”, „chory psychicznie”, „osoba dotknięta chorobą psychiczną” piętnują osoby przejawiające te zaburzenia. Społeczne naznaczenie (labeling) często przynosi wymierne szkody: utratę pracy, pozycji społecznej, utrudnienia w korzystaniu z niektórych usług, na przykład z sanatoriów. Termin „choroba psychiczna”, wprowadzony do psychiatrii w XIX wieku jako przejaw „emancypacji” psychiatrii i traktowania jej jako działu medycyny, stał się już pojęciem anachronicznym, które zniknęło ze współczesnych systemów klasyfikacyjnych (DSM‑IV, DSM-5, ICD-10) w odniesieniu do większości zaburzeń psychicznych, jednak ocalało wraz z pochodnymi między innymi w polskich regulacjach prawnych (kodeks karny, kodeks cywilny, ustawa o ochronie zdrowia psychicznego). Sądzę, że określenie to w pełni zasługuje na wyeliminowanie z zapisów zawartych w aktach prawnych. Zagadnienie to szerzej omawiam w rozdziale 3.

Nieprawidłowości w rozpoznawaniu zaburzeń psychicznych u osób korzystających z pomocy psychiatry za ich zgodą lub bez takiej zgody (m.in. w orzekaniu sądowo‑psychiatrycznym) mogą wiązać się z różnorodnymi poważnymi następstwami w postaci błędów diagnostycznych i terapeutycznych. Działania takie są zazwyczaj niezamierzone, sporadycznie zdarza się jednak, że są celowe. Ta pierwsza grupa problemów często wynika z obiektywnych trudności diagnostycznych związanych z atypowym obrazem klinicznym, ograniczonym zakresem niezbędnych dla rozpoznania informacji (dane z wywiadu, możliwość wykonania badań dodatkowych), ograniczonym kontaktem z osobą chorą lub brakiem kontaktu. Zdarza się też, że błąd diagnostyczny wynika z nienależytej staranności w postępowaniu lekarza lub jego niewiedzy związanej z luką w wykształceniu zawodowym. Gdy następstwa takiego błędu są znaczące – lekarz jest narażony na postępowanie karne i/lub dyscyplinarne, coraz częściej wiążące się z roszczeniem odszkodowania ze strony chorego lub jego rodziny.

Odrębnymi z punktu widzenia etycznego i prawnego są nadużycia związane z celowym, zamierzonym rozpoznawaniem zaburzeń psychicznych u osób w pełni zdrowych. Nadużycia takie, obserwowane głównie w krajach totalitarnych (ale nie tylko), służą do dyskryminacji lub eliminowania przeciwników politycznych. W krajach tych sporadycznie zdarzały się również sytuacje, gdy psychiatrzy, rozpoznając zaburzenia psychiczne u osób zdrowych, ratowali je przed surowymi represjami, nawet przed śmiercią. Jest oczywiste, że działania takie mają zupełnie inny wymiar etyczny i nie zasługują na potępienie. Postępowanie takie wymaga jednak dużej rozwagi i w miarę możliwości powinno odbywać się za zgodą osób, których dotyczy. Spotkałem się z sytuacją, gdy fikcyjne rozpoznanie zaburzeń psychicznych po przeminięciu sytuacji zagrożenia (było to w stanie wojennym) przyniosło osobie zainteresowanej wiele szkód. Znam też osoby, które kategorycznie odmówiły skorzystania z takiej formy pomocy. Zdarzające się sporadycznie rozpoznawanie zaburzeń u osób zdrowych, które pragną uniknąć zasłużonej kary, uzyskać nienależne świadczenia rentowe lub inne, jest oczywistym, karygodnym poświadczeniem nieprawdy i stanowi nie tylko sprzeniewierzenie się zasadom etyki zawodowej, lecz również jest przestępstwem ściganym przez prawo.

ALBO albo Terapia i kultura 1/2015

Nowość: „ALBO albo” Terapia i kultura 1/2015

Polecamy najnowszy zeszyt czasopisma „ALBO albo”
TERAPIA I KULTURA (1/2015)

terapia, odrodzenie, inicjacja

 

ALBO albo Terapia i kultura 1/2015W księgarni internetowej można zapoznać się ze streszczeniami poszczególnych tekstów.

Spis treści

Od Redakcji

Jungowskie inspiracje
Terapia ukierunkowana kulturowo – Zenon Waldemar Dudek
Od psychologii do autopsychoterapii
Psychologia jako ćwiczenie duchowe – Mirosław Piróg
Terapia poznawczo‑behawioralna i dialog motywujący – Bui Ngoc Anna, Derwich Anna, Jadwiga M. Jaraczewska
Archetypy w kulturze
Rozmowa kultowa: Sny, mity i droga do kultury (rozmawiają: Katarzyna Marcysiak i Zenon Waldemar Dudek)
Nieustająca dionizyjska teraźniejszość – Paweł Fijałkowski
Nasze tożsamości
Od pacjenta do klienta‑konsumenta (i z powrotem). Pułapki autorytaryzmu i antyautorytaryzmu w psychoterapii – Tomasz Olchanowski
Dialog kultur
Persona Arabki – Ewa Machut‑Mendecka
Z poetyki archetypów
Wizerunek artysty interpretującego: między sprawnością a zaburzeniem. Perspektywa psychologiczna – Aneta Bartnicka‑Michalska
Mandala – aspekt kulturowy i psychoterapeutyczny – Agnieszka D. Fok, Katarzyna Plucińska
Na granicy epok
Polityka, duchowość i psychoterapia – Andrew Samuels (tłum. Paweł Karpowicz)
Terapia świata – głęboka demokracja – Tomasz Teodorczyk
Forum psychologii kultury
Sprawozdanie: XX Forum Inspiracji Jungowskich „Technopol i humanizm” – Tomasz Olchanowski
Dyskusje: „Memy” Richarda Dawkinsa – Triumf ideologii nad metodą – Mikołaj Brykczyński
Refleksje: Dlaczego dobrzy ludzie popełniają złe czyny. Refleksje na temat książki Jamesa Hollisa Why Good People Do Bad Things – Elwira Blazewicz
Eseje: Sted – Tomasz Bohajedyn

 

Liczba stron: 191
Oprawa: miękka
ISSN: 1230-0802
Format: 160×230 mm
Cena w księgarni internetowej: 29,90 zł   22,00 zł

Prenumerata ALBO albo 2015

Czasopismo ALBO albo logo

Zapraszamy stałych i nowych Czytelników czasopisma „ALBO albo” do prenumeraty rocznika 2015. W ramach nowej formuły otrzymają Państwo dwa numery tematyczne z bezpłatną dostawą za jedyne 49 zł.

Tematy „ALBO albo” 2015 (półrocznik):

TERAPIA I KULTURA (1/2015)
terapia, odrodzenie, inicjacja

KULTURA UZALEŻNIEŃ  (2/2015)
inflacja, efekt imago, labirynt

Planowane wydanie zeszytów rocznika 2015:

  • 1/2015 – 15.04.2015
  • 2/2015 – 30.11.2015

Prenumerata czasopisma wiąże się z następującymi przywilejami:

Prenumeratę można zamówić:

Następnie dokonując wpłaty 49 zł na numer konta:

Wydawnictwo ENETEIA
ul. Zwierzyniecka 8A/21, 00-719 Warszawa
28 1140 2017 0000 4402 1014 5763
(z dopiskiem „Prenumerata ALBO albo 2015”)

Instytucjom oferujemy faktury terminowe.

Cena prenumeraty zagranicznej (Europa) wynosi 98 zł.

Logo Forum Inspiracji Jungowskich

Sprawozdanie z XX Forum „Technopol i humanizm”

Zapraszamy do zapoznania się z refleksją pokonferencyjną autorstwa dr Tomasza Olchanowskiego z XX Forum „Technopol i humanizm”.

Jubileuszowe Forum Inspiracji Jungowskich, organizowane przez wydawnictwo ENETEIA i redakcję półrocznika „ALBO albo. Problemy psychologii i kultury”, siłą rzeczy nie mogło być banalne. Tym bardziej, że hasło konferencji wiązało się z procesami, które od co najmniej ćwierćwiecza budzą trwogę humanistów i nieuzasadnioną radość zwolenników „technopolu”. Czy rzeczywiście kultura została pokonana przez technikę, czy też dochodzi do integracji tych, wydawałoby się, przeciwstawnych biegunów, czy też może mamy do czynienia z pewną modą, opartą na zachłyśnięciu się potencjalnymi możliwościami, które przypisuje się technologii? Odpowiedzi na te pytania nie mogą być jednoznaczne, stąd też więcej prawdy znajdziemy w zagadkowych metaforach, które wydają się być reakcją obronną twórczych umysłów skazanych na marginalizację, niż w tezach będących zazwyczaj skutkiem myślenia życzeniowego zwolenników neoliberalnego porządku.
Forum zainaugurował redaktor naczelny „ALBO albo. Problemy psychologii i kultury”, psychiatra i jungowski terapeuta Zenon Waldemar Dudek, który odwołując się do mitów greckich (Atena, Arachne, metafora pajęczej sieci i labiryntu) oraz do koncepcji Carla Gustava Junga i Jamesa Hillmana, postawił przed uczestnikami wiele niepokojących pytań dotyczących zamachu technologii na humanistykę
i usunięciu w cień idei duszy, a także rezygnacji przez technokratów z pojęcia piękna i wrażliwości. Z tymi pytaniami próbowało się zmierzyć ośmiu prelegentów prezentujących szeroko rozumiane nauki humanistyczne i społeczne i zdecydowanie opowiadających się po stronie humanizmu.
Na każdą z sesji przypadały dwa referaty. Początek należał do dr hab. Mirosława Piróga („Wszechświat jako maszyna. O bez‑dusznym projekcie nowożytności”) oraz ks. dr Kazimierza Pajora („Spór o człowieka”). Mirosław Piróg przedstawił niezwykłą, archetypową właściwość ludzkiego umysłu, dzięki której człowiek jest uwarunkowany przez skłonność popychającą go do metaforyzowania wszechświata. Takie ujęcie zagadnienia pozwoliło autorowi w sposób sugestywny ukazać proces biegnący od pojmowania wszechświata jako istoty żywej do uczynienia z niego maszyny bez duszy
i życia, w czym niemały wkład mieli Galileusz i Kartezjusz. Metafora wszechświata jako maszyny okazuje się być przy tym iluzją, czego dowodem jest między innymi ludzkie przeświadczenie, że wszechświat jest tworem człowieka i podlega jego woli. Chciałoby się zapytać: czy wszechświat o tym wie? Wątkiem, który rozbudza głęboką refleksję, jest wprowadzone przez autora zagadnienie wiążące się z naturalizacją świata maszyn.
Ks. dr Kazimierz Pajor, odwołując się i do tradycji filozoficzno‑teologicznej, i do własnych duszpasterskich doświadczeń, postawił tezę, że w dzisiejszym globalizującym się świecie wartość człowieka jest zredukowana do wartości ekonomicznej, gdzie główną rolę odgrywają praca i wydajność. Jednocześnie ludzka dusza została zredukowana do świadomości, zaś sama istota człowieka do neuronu. Te redukcjonistyczne tendencje (człowiek wydestylowany, produkt gorzelni, jak to wyraził papież Franciszek) i usunięcie
z nurtu kultury metafizycznej zasady życia (duszy) powodują, że u jednostek ulega osłabieniu poczucie własnej wartości, co ma przełożenie na współczesną plagę psychicznych załamań i depresji.
Sesja II była popisem dwóch wybitnych humanistów: kulturoznawcy prof. dr hab. Wojciecha Burszty oraz psychologa prof. dr hab. Czesława Nosala. W referacie „Nowa biopolityka: od selfhood do brainhood” Wojciech Burszta zwrócił uwagę słuchaczy na bardzo doniosłą kwestię, jaką jest nie tak znowu tajemniczy związek między lansowanymi teoriami na temat ludzkiego umysłu a ideologią neoliberalną, której te teorie wydają się służyć. Człowiek zredukowany do podmiotu mózgowego (cerebral subject), żyjący w sieci neuronauk (od neuropsychologii do neuroarcheologii, w sumie coraz więcej dyscyplin naukowych otrzymuje przedrostek neuro-) oddaje się w niewolę biopolityce opartej na zarządzaniu i kontroli, która poczyna sterować jego losem.
Prof. dr hab. Czesław Nosal wprowadził słuchaczy w zagadnienie „Renesansu zainteresowania procesami intuicji”. Zdaniem prelegenta, począwszy od powstania psychoanalizy i psychologii analitycznej, aż po współczesną psychologię poznawczą w niektórych teoriach psychologicznych przewija się wątek związany z nieświadomymi mechanizmami przetwarzania intuicyjnego. Nie zawsze jednak w psychologii poznawczej docenia się wkład Junga, który dostrzegł niejednorodność funkcji świadomości (myślenie – uczucie; percepcja – intuicja). Czesław Nosal zwrócił uwagę, że wprawdzie świadomość odbiera myśli, lecz samymi myślami nie jest. W tym ujęciu teoretycznym intuicja jest procesem archaicznym, podstawowym, który warunkuje bazę ludzkiego umysłu i jego funkcjonalną jedność. Prelegent podkreślił, że wszystkie procesy poznawcze, od elementarnych do złożonych, opierają się na pewnej bazie globalnej determinowanej intuicją.
Dotychczasowi referenci swoimi wystąpieniami pokazali, że do przemiany człowieka w maszynę jest jeszcze daleka droga, prelegenci sesji III przepuścili zaś humanistyczny atak na imperium Technopolu. Jako pierwsza wystąpiła dr Jadwiga Wais, socjolożka i antropolożka baśni i przemiany duchowej, która wprowadziła na Forum ducha twórczości artystycznej. Jej wystąpienie pt. „Mysz i krew u Flauberta. O irracjonalności sytuacji granicznych” wielu uczestników dosłownie zmroziło. Nic w tym dziwnego, ponieważ Jadwiga Wais wzięła na warsztat zaadaptowaną przez Flauberta Legendę o Świętym Julianie Szpitalniku, w której autor przedstawia najtrudniejszą do pojęcia formę przemocy, jaką jest rzeź dla rzezi, skrajne uzależnienie od zabijania, obsesja „brodzenia we krwi”. Swą interpretację dzieła literackiego prelegentka wzbogacała licznymi odwołaniami do współczesności. Na podstawie losów Juliana Szpitalnika z jednej strony zapadamy się w czeluść sadyzmu, z drugiej bohater nawrócony, odkupujący swoje winy, ciągnie nas ku masochistycznemu potworowi zwanemu samoudręczeniem. Czy miłość i śmiech mogą przemienić na powrót ludzi takich jak Julian
w istoty widzące i czujące? Jadwiga Wais twierdzi, że tak… Julian jako oprawca zamienia to, co żyjące, w martwe rzeczy, sam stając się maszyną.
Autorem drugiego referatu był Zenon Waldemar Dudek, który mógł odpowiedzieć na część pytań, które zadał – również sobie samemu – na początku Forum, tym bardziej że referat nosił tytuł: „Psyche w sidłach iluzji”. Dzięki temu wystąpieniu słuchacze dowiedzieli się, jakie procesy sprawiły, że człowiek stał się „produktem” technologicznym. Przede wszystkim to przyspieszenie cywilizacyjne w XX i XXI wieku zamieniło istotę ludzką w statystyczną socjologiczną maszynę. Referent poruszył zagadnienia związane z zarządzaniem osobowością, sterowaniem finansami
i poglądami politycznymi, funkcjonowaniem pracownika w korporacji. Ukazał, w jaki sposób skolektywizowana i zdepersonalizowana edukacja przygotowuje młodzież do walki, ale przy okazji czyni ich niezdolnymi do życia. I co najważniejsze, w ujęciu autora, mamy do czynienia z naiwną wiarą w Technopol jako mityczną krainę, gdzie technokracja, zastępując humanokrację, będzie wiodła ludzkość ku szczęściu i spełnieniu. Zderzenie ludzkiej psyche z Technopolem powoduje, że jest on raz widziany jako zbawca, innym razem jako prześladujący demon. Nadzieję na odrodzenie humanistyczne i oswojenie Technopolu Zenon Waldemar Dudek widzi w zejściu ku duchowej inicjacji i wsłuchaniu się w mity, które legły u podstaw europejskiej cywilizacji, a następnie powrotowi do współczesności i świadomości racjonalnej.
Sesję IV zagospodarowali socjolog dr hab. Paweł Możdżyński („Człowiek
i metropolia. Dyskursy architektury XX i XXI wieku”) oraz pedagog i kulturoznawca dr Tomasz Olchanowski („Kultura w jaskini Technopolu”). Pierwszy z referentów w swym bogato ilustrowanym wystąpieniu ukazał nam prawdę mówiącą o tym, że każdy obiekt architektoniczny stanowi część kultury i jest wynikiem określonej ideologii twórczej oraz niesie ze sobą wizje człowieka, miasta czy społeczeństwa. Prezentując wybrane narracje architektoniczne z wieku XX i XXI, Możdzyński na ich podstawie próbował stawiać diagnozy kulturze, wyłapując problemy wynikające ze współistnienia wartości humanistycznych i techne, planowania życia jednostek i zbiorowości czy spotkania inżynierii ze sztuką. Niezwykle cennym faktem, o którym dowiedzieli się słuchacze, i wiele mogącym powiedzieć antropologowi kultury – przywołanym chyba w sposób nieplanowany – jest otwarcie w jednym z polskich miast parku odgrodzonego murem od pobliskiego blokowiska. Spacerowicze podlegają tam swoistej „selekcji” – przechadzają się po nim z pieskami elegancko ubrane panie.
Dr Tomasz Olchanowski, wykorzystując metaforę platońskiej jaskini, jak i platońską koncepcję anamnezy, ukazał jedną z istotnych cech naszej epoki, jaką jest wysyp ekspertów od wszystkiego. Eksperci od każdej niemal czynności, którą dawniej regulowała przechodząca z pokolenia na pokolenie mądrość natury (instynkt, intuicja), jak i kultury została gwałtownie przedefiniowana, przesłonięta za bełkotliwą technologiczną nowomową i rozpisana na nowo. W ten sposób eksperci stali się substytutami Wielkiej Matki i Starego Mędrca. Olchanowski przedstawił proces, który sprawił, że zamiast głosu dajmona rozbrzmiewa głos doradcy zawodowego, świadectwem mądrości stał się certyfikat, zaś o wartości dzieła nie decyduje jego treść, lecz punkty z korporacyjnej listy. Zamiast samotnego geniusza, któremu zostały przypisane wszelkie możliwe odchylenia od normy, wyłania się hipernormalny zespół badawczy. Zdaniem referenta siła Technopolu polega między innymi na tym, że zainfekował on również umysły humanistów. A dowodem na ten stan rzeczy są powiedzenia typu: „Tak już musi być”, „Nic z tym już się nie da zrobić” itd.
Na ostatnią część Forum złożyła się dyskusja panelowa z udziałem referentów, zaproszonych gości, jak i publiczności. Padło tyle interesujących pytań, jak i twórczych, spontanicznych odpowiedzi i wypowiedzi, że każda relacja będzie tylko ubogim odbiciem tego, co działo się na żywo. Dr hab. Andrzej Kapusta poszerzył zagadnienia poruszane podczas Forum o tematykę wpływu technologii na współczesną psychiatrię i rozwój psychofarmakologii i na marginalizowanie metod terapeutycznych preferujących nietechnologiczną perspektywę. Dr hab. Jerzy Kolarzowski wprowadził z kolei wątek braku pokory u humanistów, który uwidacznia się w ich obronnym stosunku wobec odkryć naukowych. Ze strony publiczności pojawiały się pytania dotyczące wizji czasu w Technopolu, technik uczenia się, dehumanizacji stosunków pracy czy szeroko rozumianej pacyfikacji humanistyki. To ostanie skutkuje niewątpliwie tym, że poczynamy traktować nasze ciała i umysły jakby były mechanizmami.
Piszący te słowa życzy wszystkim uczestnikom XX Forum, aby za rok spotkali się na kolejnej konferencji w swych „przebraniach” ludzkich – jako żywe i czujące organizmy, jeszcze nie maszyny…
Tomasz Olchanowski
Jak umierają ptaki – Tomasz Teodorczyk

Spotkanie autorskie z Tomaszem Teodorczykiem

Jak umierają ptaki – Tomasz TeodorczykZapraszamy na spotkanie z Tomaszem Teodorczykiem, autorem książki „Jak umierają ptaki. Baśnie na ważne etapy życia”.

13.04.2015 (poniedziałek), g. 17.00, Główna Księgarnia Naukowa im. Bolesława Prusa, ul. Krakowskie Przedmieście 7, Warszawa, wstęp wolny.

JAK UMIERAJĄ PTAKI

Baśnie na ważne etapy życia

Tomasz Teodorczyk

Jak umierają ptaki. Baśnie na ważne etapy życia to zbiór baśni dla dorosłych. Napisane przez psychoterapeutę z wieloletnim stażem w pracy z ludźmi, odnoszą się do trudnych i kluczowych momentów w życiu człowieka. Pierwsza miłość, inicjacja, kryzys środka życia, starość czy śmierć to etapy, wobec których często czujemy się bezradni. Może nam wtedy pomóc odniesienie się do mitycznych/baśniowych rozwiązań, które zawierają archetypowe wzorce mierzenia się w życiu z trudnymi sytuacjami. Jest to sięganie do nieświadomej wiedzy zebranej przez ludzkość w całym procesie jej rozwoju oraz próba odkrywania mitu życiowego, archetypowego wzorca strukturalizującego życie danej jednostki.

Spis treści

Dary. O początku
Jak mały osiołek zdobył swoje nowe kopytka. Dla najmłodszych
Łzamela. O pierwszej miłości
Zaćmienie. O miłości i rozłące
Młody król. O inicjacji
Zła królewna. O partnerstwie
Inny król. O kryzysie środka życia
Wieczność i Jeden Dzień. O starości
Jak umierają ptaki. Ostatnia
Posłowie. Radość urzeczywistnionych baśni

Spis ilustracji


Gdyby żyli, może powiedzieliby o tej książce:

Wreszcie na rynku pojawił się w miarę sensowny zbiorek baśni. Momentami zabawny, ale brakuje mu mocnych i krwawych scen. Wprawdzie książka nie dorównuje naszemu dziełu, ale możemy ją polecić.

Bracia Grimm

Podoba mi się melancholijny nastrój tych baśni, choć zbyt często wzbudzają nadzieję. Patrząc na tytuł, liczyłem, że do każdego egzemplarza będzie dołączona brzytwa, ale się zawiodłem.

Hans Christian Andersen

Zawsze uważałem, że zwierzęta jako bohaterowie są ciekawsze, więc jak dla mnie trochę ich jest tu za mało. Liczyłem też, że będzie coś o wielbłądach. Podoba mi się myśl jednej z baśni: „Kto zna ludzi, kocha psy”.

Charles Perrault

Te baśnie są zbyt skomplikowane. Nie wiem, jaki morał z nich wynika.

Jean de la Fontaine

 

O Autorze

Tomasz Teodorczyk – dyplomowany psychoterapeuta i nauczyciel pracy z procesem Research Society for Process Oriented Psychology w Zurychu. Pracą z procesem zajmuje się od 1988 roku. Prowadzi psychoterapię indywidualną, warsztaty oraz szkolenia i superwizje. Współtwórca programu licencyjnego pracy z procesem Polskiego Towarzystwa Psychologii Procesu. Współtwórca (z Agnieszką Wróblewską) Akademii Psychologii Procesu w Warszawie. Tłumacz książek Arnolda Mindella oraz autor artykułów o pracy z procesem.
Współpracuje z firmami przy rozwiązywaniu konfliktów. Zajmuje się zastosowaniami pracy z procesem do różnych dziedzin życia, terapii i sztuki. Współtwórca i organizator wypraw psychologiczno‑podróżniczych Experience Expeditions. Organizator projektów społecznych w Polsce i za granicą. Więcej na stronie www.akademiapop.org.

Fragment bajki „Jak mały osiołek zdobył swoje nowe kopytka. Dla najmłodszych

A są tam myśliwi?
Nie ma. To bardzo ciekawe! 
A kury?
Nie ma.
Nie ma rzeczy doskonałych – westchnął Lis.

Antoine de Saint‑Exupéry

Przypatrzcie się kiedyś, jak chodzi mały osiołek i jakie ma kopytka. Stąpa niemal jak baletnica, a kopytka ma tak małe i delikatne, że robią wrażenie, jakby nie były w stanie utrzymać jego ciała. Nie zawsze tak było.

Kiedyś dawno temu, w czasach gdy zebra miała jeszcze poziome pasy, żółw nie na żarty ścigał się z gepardem, a skóra nosorożca była tak cienka jak liść z drzewa, osiołki miały wielkie i owłosione kopyta. Było to poniekąd bardzo użyteczne, bo dawało mocne oparcie na ziemi i szczególnie przydawało się, gdy trzeba było chodzić po nierównych przestrzeniach. Wszystkie osły były z tego powodu bardzo zadowolone i nikt się nad tym specjalnie nie zastanawiał. Nikt oprócz pewnego małego osiołka, który w żaden sposób nie mógł się z tym pogodzić.

– Tu‑tu‑tu, mamusiu – szemrał mały osiołek (aha, zapomniałem dodać, że w owych czasach osiołki miały bardzo piękny głos, delikatny i miękki, przypominający szmer strumyka) – nie chcę mieć takich dużych i owłosionych kopyt, są okropne, ciężkie i niezgrabne, i bardzo mnie ograniczają. Czuję się lekki i chciałbym biegać tak zwinnie i z tak wielką gracją jak antylopy czy chociażby kózki.

– Nie zawracaj mi głowy – ofuknęła go matka. – Każdy chciałby mieć coś innego, niż ma. Ale co by to było, gdyby wielbłądy nagle chciały mieć proste grzbiety, małpy pancerz i szczypce homara, a ryby futro niedźwiedzia, twierdząc, że jest im zimno w wodzie?

– Ale ja naprawdę czuję, że te obrzydliwe kopyta wcale nie są moje – upierał się mały osiołek – i muszę spróbować jakoś to zmienić.

– Mój drogi – powiedział mu ojciec – mądrość osła polega na tym, żeby zaakceptować to, kim się jest, i nie buntować się przeciwko temu, czym obdarzyła cię natura.

– Zajmij się czymś poważnym – doradzała babka, stara oślica. – Są w życiu rzeczy ważne i rzeczy nieistotne, a ty, może z racji na swój młody wiek, skupiasz się tylko na tych ostatnich.

– Spróbuj docenić, ile dobrego płynie z tego, że masz takie kopyta – mówił dziadek. – Zobacz, jakie możliwości otwiera to przed tobą.

– Może problem z kopytami jest problemem zastępczym – zastanawiała się ciotka, która miała nieco zacięcia psychologicznego – a tak naprawdę gnębią go jakieś znacznie poważniejsze kwestie?

Tylko jeden wuj osioł, który zresztą uchodził za dziwaka i nikt w całej rodzinie go nie poważał, powiedział tak:

– Mały osiołku, jeżeli uważasz, że sprawa twoich kopytek jest rzeczywiście ważna, to powinieneś zrobić wszystko, żeby to zmienić. Czasem bowiem marzenia i ich realizacja są ważniejsze niż to, co wydaje się być ustalonym i niezmiennym porządkiem rzeczy.

Jak umierają ptaki – Tomasz Teodorczyk

Nowość: „Jak umierają ptaki”

Zbiór baśni dla dorosłych

Jak umierają ptaki – Tomasz Teodorczyk

JAK UMIERAJĄ PTAKI

Baśnie na ważne etapy życia

Tomasz Teodorczyk

Jak umierają ptaki. Baśnie na ważne etapy życia to zbiór baśni dla dorosłych. Napisane przez psychoterapeutę z wieloletnim stażem w pracy z ludźmi, odnoszą się do trudnych i kluczowych momentów w życiu człowieka. Pierwsza miłość, inicjacja, kryzys środka życia, starość czy śmierć to etapy, wobec których często czujemy się bezradni. Może nam wtedy pomóc odniesienie się do mitycznych/baśniowych rozwiązań, które zawierają archetypowe wzorce mierzenia się w życiu z trudnymi sytuacjami. Jest to sięganie do nieświadomej wiedzy zebranej przez ludzkość w całym procesie jej rozwoju oraz próba odkrywania mitu życiowego, archetypowego wzorca strukturalizującego życie danej jednostki.

Spis treści

Dary. O początku
Jak mały osiołek zdobył swoje nowe kopytka. Dla najmłodszych
Łzamela. O pierwszej miłości
Zaćmienie. O miłości i rozłące
Młody król. O inicjacji
Zła królewna. O partnerstwie
Inny król. O kryzysie środka życia
Wieczność i Jeden Dzień. O starości
Jak umierają ptaki. Ostatnia
Posłowie. Radość urzeczywistnionych baśni

Spis ilustracji


Gdyby żyli, może powiedzieliby o tej książce:

Wreszcie na rynku pojawił się w miarę sensowny zbiorek baśni. Momentami zabawny, ale brakuje mu mocnych i krwawych scen. Wprawdzie książka nie dorównuje naszemu dziełu, ale możemy ją polecić.

Bracia Grimm

Podoba mi się melancholijny nastrój tych baśni, choć zbyt często wzbudzają nadzieję. Patrząc na tytuł, liczyłem, że do każdego egzemplarza będzie dołączona brzytwa, ale się zawiodłem.

Hans Christian Andersen

Zawsze uważałem, że zwierzęta jako bohaterowie są ciekawsze, więc jak dla mnie trochę ich jest tu za mało. Liczyłem też, że będzie coś o wielbłądach. Podoba mi się myśl jednej z baśni: „Kto zna ludzi, kocha psy”.

Charles Perrault

Te baśnie są zbyt skomplikowane. Nie wiem, jaki morał z nich wynika.

Jean de la Fontaine

 

O Autorze

Tomasz Teodorczyk – dyplomowany psychoterapeuta i nauczyciel pracy z procesem Research Society for Process Oriented Psychology w Zurychu. Pracą z procesem zajmuje się od 1988 roku. Prowadzi psychoterapię indywidualną, warsztaty oraz szkolenia i superwizje. Współtwórca programu licencyjnego pracy z procesem Polskiego Towarzystwa Psychologii Procesu. Współtwórca (z Agnieszką Wróblewską) Akademii Psychologii Procesu w Warszawie. Tłumacz książek Arnolda Mindella oraz autor artykułów o pracy z procesem.
Współpracuje z firmami przy rozwiązywaniu konfliktów. Zajmuje się zastosowaniami pracy z procesem do różnych dziedzin życia, terapii i sztuki. Współtwórca i organizator wypraw psychologiczno‑podróżniczych Experience Expeditions. Organizator projektów społecznych w Polsce i za granicą. Więcej na stronie www.akademiapop.org.

Fragment bajki „Jak mały osiołek zdobył swoje nowe kopytka. Dla najmłodszych

A są tam myśliwi?
Nie ma. To bardzo ciekawe! 
A kury?
Nie ma.
Nie ma rzeczy doskonałych – westchnął Lis.

Antoine de Saint‑Exupéry

Przypatrzcie się kiedyś, jak chodzi mały osiołek i jakie ma kopytka. Stąpa niemal jak baletnica, a kopytka ma tak małe i delikatne, że robią wrażenie, jakby nie były w stanie utrzymać jego ciała. Nie zawsze tak było.

Kiedyś dawno temu, w czasach gdy zebra miała jeszcze poziome pasy, żółw nie na żarty ścigał się z gepardem, a skóra nosorożca była tak cienka jak liść z drzewa, osiołki miały wielkie i owłosione kopyta. Było to poniekąd bardzo użyteczne, bo dawało mocne oparcie na ziemi i szczególnie przydawało się, gdy trzeba było chodzić po nierównych przestrzeniach. Wszystkie osły były z tego powodu bardzo zadowolone i nikt się nad tym specjalnie nie zastanawiał. Nikt oprócz pewnego małego osiołka, który w żaden sposób nie mógł się z tym pogodzić.

– Tu‑tu‑tu, mamusiu – szemrał mały osiołek (aha, zapomniałem dodać, że w owych czasach osiołki miały bardzo piękny głos, delikatny i miękki, przypominający szmer strumyka) – nie chcę mieć takich dużych i owłosionych kopyt, są okropne, ciężkie i niezgrabne, i bardzo mnie ograniczają. Czuję się lekki i chciałbym biegać tak zwinnie i z tak wielką gracją jak antylopy czy chociażby kózki.

– Nie zawracaj mi głowy – ofuknęła go matka. – Każdy chciałby mieć coś innego, niż ma. Ale co by to było, gdyby wielbłądy nagle chciały mieć proste grzbiety, małpy pancerz i szczypce homara, a ryby futro niedźwiedzia, twierdząc, że jest im zimno w wodzie?

– Ale ja naprawdę czuję, że te obrzydliwe kopyta wcale nie są moje – upierał się mały osiołek – i muszę spróbować jakoś to zmienić.

– Mój drogi – powiedział mu ojciec – mądrość osła polega na tym, żeby zaakceptować to, kim się jest, i nie buntować się przeciwko temu, czym obdarzyła cię natura.

– Zajmij się czymś poważnym – doradzała babka, stara oślica. – Są w życiu rzeczy ważne i rzeczy nieistotne, a ty, może z racji na swój młody wiek, skupiasz się tylko na tych ostatnich.

– Spróbuj docenić, ile dobrego płynie z tego, że masz takie kopyta – mówił dziadek. – Zobacz, jakie możliwości otwiera to przed tobą.

– Może problem z kopytami jest problemem zastępczym – zastanawiała się ciotka, która miała nieco zacięcia psychologicznego – a tak naprawdę gnębią go jakieś znacznie poważniejsze kwestie?

Tylko jeden wuj osioł, który zresztą uchodził za dziwaka i nikt w całej rodzinie go nie poważał, powiedział tak:

– Mały osiołku, jeżeli uważasz, że sprawa twoich kopytek jest rzeczywiście ważna, to powinieneś zrobić wszystko, żeby to zmienić. Czasem bowiem marzenia i ich realizacja są ważniejsze niż to, co wydaje się być ustalonym i niezmiennym porządkiem rzeczy.