Fragment książki
Osad

Tomasza Bohajedyna

Proces

Późne lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku – autobus PKS-u – ostatnie siedzenia
zajęte przez dwóch punków (za oknami Bieszczady) – i słychać ich manifest:
„Nigdy nie zdradzimy Punka – taki styl będziemy mieć do końca!”.
Dziewiąty rok dwudziestego pierwszego wieku – jednego spotkałem w banku –
teraz był specjalistą działu kredytów – nowomową uświadomił mi moją (nie)
zdolność kredytową.
Drugiego spotykać nie chcę. Wystarczy!

* * *

Słowa są tylko cieniami naszych myśli

Smutek i strach są tylko cieniami naszych serc

Znaczą tak wiele dla ulotnej chwili

Nie znaczą nic wobec istoty samotności.

Uroboros II

Na ulicy robię zdjęcie graffiti na ścianie [gitarzysta z głową uwięzioną w telewizorze].
Nagle podchodzi do mnie staruszek:
– Szefie, ty to uważasz za sztukę? Ja postawiłbym tutaj szubienicę dla tego
„mazaka”! Taka piękna fasada była!
– Proszę pana, katastrofa piękniejsza jest.

Szpital piękności

W Nowym Jorku został założony szpital, w którym dr O’Werde dokonuje – jak
twierdzą dzienniki amerykańskie – niebywałych cudów przerabiania kobiet
brzydkich na zachwycająco piękne. Ten nowoczesny cudotwórca za pomocą
narzędzi chirurgicznych usuwa różnego rodzaju wady wyglądu, poczynając od
zmarszczek, a kończąc na nieforemnościach ciała. Popularna amerykańska tancerka
Bili Glade, która weszła do szpitala z grubymi nogami, opuściła go, mając
nóżki w kostkach cienkie jak sarenka. Chirurg przeciął jej skórę na kostkach,
pościągał ją na 4 cale w górę i po wygojeniu rany zatarł ślady szwów umiejętnym
masażem. Jedna z aktorek wodewilowych, Ewa Tanguav, którą starość zaczęła
pozbawiać powodzenia, ukazała się po kilkumiesięcznym pobycie w szpitalu
z powrotem na scenie tak zmieniona, że pytano, czy to ona sama, czy jej córka.
Fannie Brice – koleżanka jej – kazała sobie zmienić kształt nosa. Ellen Gabes
dostała cudowne brwi i zachwycająco wycięte maleńkie usta, zamiast dawniej
posiadanych szerokich i grubych. Doktor O’Warde cieszy się ogromnym
powodzeniem. Jednakże mniej jest szczęśliwy w życiu rodzinnym, gdyż żona
jego, którą „wymodelował” sobie według wymagań estetycznych, wytoczyła
mu proces o rozwód i wychodzi za mąż za innego.

Człowiek kameleon

* * *

Jak maszyna

Jak wielka koparka

Z kamieniołomu

W pamięci dziecka

Obracam się w koło

I wszystko widzę na czerwono.

Lekarze londyńscy łamią sobie od dłuższego czasu głowę nad szczególnym
wypadkiem, który wygląda raczej na wytwór fantazji niż na zdarzenie prawdziwe.
Ponieważ jednak zajmują się sprawą dwa prestiżowe miesięczniki lekarskie,
stąd nie ulega wątpliwości, że zagadnienie jest poważne. Oto w jednym
z londyńskich szpitali znajduje się pod obserwacją całego sztabu lekarzy pewien
marynarz holenderski, którego skóra przybiera dwa razy dziennie inne
zabarwienie. W pewnym określonym czasie poczyna skóra czernieć, staje się
ciemnobrunatna, a wreszcie przechodzi w ciemnoatramentową, tak że majtek
wygląda wtenczas w zupełności jak Murzyn. Stan ten trwa jednak tylko
kilka godzin i potem marynarz bieleje stopniowo, aż wreszcie ma skórę znowu
zupełnie białą, jak normalny Europejczyk. W świecie zwierzęcym zachodzą co
prawda wypadki zmiany koloru skóry i najbardziej znanym przykładem jest
w tym względzie kameleon. U kameleona zbadano przyczynę zmiany koloru,
którą jest własność komórek skórnych. Czyżby majtek w szpitalu londyńskim
posiadał również tego rodzaju komórki? Lekarze nie umieją jeszcze wypadku
tego objaśnić. Wiadomo tylko, że jest to już drugi podobny wypadek.
Zauważono podobną periodyczną zmianę koloru u pewnego Szkota, który w roku
1913 powrócił z Transwalu, gdzie bawił wiele lat. Ta dziwna zmiana koloru skóry
nie jest, jak się zdaje, chorobą, gdyż zarówno Holender, jak i w swoim czasie
Szkot, czują się doskonale, tym więcej, że klinika płaci mu grube pieniądze za
to, że pozwala się lekarzom badać.

Osiemnaście lat pod ziemią

* * *
Życie zmienione w zarabianie pieniędzy

Nie zadaje sobie pytań być albo nie być.


Na gnoju wszystko rośnie lepiej.

Ostatnio dokonano w Paryżu ciekawego odkrycia. Przy naprawianiu sieci kanalizacyjnej
pewnego odcinka znaleziono w podziemiach człowieka, który w tym
ohydnym miejscu przeżył 18 lat. Nie miał on najmniejszego pojęcia o tym, co
się przez ten czas działo na świecie, nie wiedział więc także nic o wojnie. Nieszczęśliwiec
ten nazywa się Franciszek Dublot i ma lat 53. Wygląda on jak widmo,
zapomniał prawie zupełnie mowy ludzkiej i jak przypuszczają lekarze, od
długoletniego milczenia jego struny głosowe musiały obumrzeć. Niezwykły ten
eremita odżywiał się odpadkami jarzyn, które zbierał w halach paryskich w nocy,
wydostając się na powierzchnię jakąś, sobie tylko znaną drogą. Jedzenie to
dzielił ze szczurami, jedynymi towarzyszami jego strasznego życia, pędzonego
w ciemnym i cuchnącym lochu. Niestrzyżone włosy i zarost nadały mu tak
straszny wygląd, że robotnicy, przerażeni jego widokiem, wzięli go z początku
za jakieś zupełnie nieznane stworzenie.
– Myślicie, żeście mi zrobili dobrodziejstwo – wybełkotał z trudnością, gdy go
sprowadzono do komisariatu. – Ale wy jesteście idioci, czemu nie pozostawiacie
w spokoju umarłych? Tam jest o wiele lepiej, tam gdzie nie trzeba myśleć
i pamiętać.
Na pytanie, co go skłoniło do tak strasznej ucieczki od świata, dziwak ten
odparł:
– Może znienawidziłem świat, może pragnąłem zapomnieć o kobiecie, która
mnie oszukała… Bądźcie miłosierni i pozostawcie mnie tam, gdzie jedynymi
towarzyszami były mi szczury.
Policji paryskiej udało się ustalić, że domniemany Dublot rzeczywiście zniknął
w tajemniczy sposób przed 20 laty. Zaginiony był bibliotekarzem i prowadził
ciche i spokojne życie.

do góry