Na łonie natury.
W krainie zmysłów i instynktów

fragment książki Psychologia chłopca według Junga
Zenona Waldemara Dudka

 

1.

Dawno, dawno temu, dwoje młodych, ale dorosłych już ludzi, bardzo się pokochało. Ona była kobietą, a on mężczyzną. Poczuli się jak w raju, wszystko było dla nich piękne i wspaniałe. Widzieli raj dookoła, ale najwięcej w sobie, aż przelewał się on w ich sercach. Kochali siebie w myślach na odległość i pokochali siebie na blisko. Byli tak blisko siebie, że spotkały się ich ciała w jednej rajskiej miłości.

Z tej najbliższej miłości rozpoczął życie nowy człowiek, niewidzialne jeszcze dziecko. Kobieta stała się jego mamusią, a mężczyzna tatusiem.

2.

Na początku była nieświadomość, czyli… nieznane. Maleńka, naga istotka wynurzyła się z łona matki i nie wiedziała, że jest człowiekiem, czyli kimś innym niż rośliną czy zwierzątkiem. Nie wiedziała, że nie jest mamusią ani tatusiem, tylko sobą. Przyjęła życie na świecie bez myślenia…

O czym zresztą było myśleć, skoro mały człowiek został oddzielony od mamy, przestał odczuwać bicie jej serca, stracił dostęp do jej tlenu, stracił też „centralne ogrzewanie” i gotowe zapasy pożywienia.

Mały człowiek wydobył z siebie pierwszy własny głos, donośny krzyk istnienia. W świętej księdze chrześcijan, Biblii, mówi się: „Na początku było słowo…”.

3.

Mama dziecka zrodziła go w imieniu Natury. Przekazała mu wiele wspaniałych cech, talentów i energię do życia. Z tymi talentami, które rozwinie w przyszłości w cenne umiejętności i wiedzę, oraz z tą energią, którą wujek Jung oraz jego kolega z Wiednia, Freud, nazwali libido, przyjęła go do swego grona Kultura. W imieniu Kultury dzieckiem zaopiekowali się mama i tata, nadając mu imię Karolek (w księgach zapisano Karol Gustaw).

Rodzice Karolka zauważają, że dziecko jest zupełnie bezbronne, a jego ruchy są początkowo bardzo niezgrabne i sprawiają wrażenie bezcelowych. Mimo to jego niedojrzałe zachowanie jest piękne i wywołuje w rodzicach i ich znajomych wzruszenie, przyciąga ich uwagę i skłania do opiekowania się tym malutkim człowiekiem.

Dzięki rodzicom, ich opiece, wychowaniu i Kulturze rodząca się nieustannie naturalna energia libido przestanie rozpraszać się w powietrzu lub byle gdzie i stopniowo będzie kierować się coraz częściej tam, dokąd zmierzają bardziej złożone pragnienia niemowlęcia. Z czasem będzie skłaniać się w tym samym kierunku, gdzie podążają emocje lub fantazja, kształtujące się myśli i uczucia, małe chęci czy wielkie marzenia rozwijającego się dziecka. Dużo trzeba będzie pracy, aby mało użyteczne machanie rączkami lub nóżkami zamieniło się w wytrwałe kierowanie życiem, mądre planowanie, serdeczne uczucia, dojrzałą wiedzę czy pożyteczną pracę.

Tymczasem Karolek-niemowlę nie ma jeszcze roku życia i jest zupełnie zdany na siłę własnego organizmu i opiekę dorosłych.

4.

Karolek nic nie wie o swoim imieniu, reaguje jedynie na najróżniejsze bodźce z otoczenia: ciepło, zimno, smak, zapach, ból, dotyk mamy, głos taty, hałasy. W ten sposób poznaje otaczający świat. Dzięki zmysłom i wrażliwości małe dziecko włącza się nieustannie do zdarzeń otaczającego świata. Karolek pragnie być dotykany ciepłą dłonią i przytulany do piersi, bo tylko taką drogą znacznie poszerza się jego świat. Poczucie bezpieczeństwa kojarzy mu się ze stałym dopływem znanych i niezbyt silnych bodźców. Kiedy czynne są zmysły, wtedy ożywa jego dusza, kiedy zmysły się „zamykają” – zasypia.

Przedmioty Karolek rozpoznaje po temperaturze i najchętniej bada wszystko ustami, bo tam ma najlepiej rozwinięte wypustki nerwowe. Lubi odbierać delikatne hałasy, a najlepiej śpiewane wysokim tonem lub szemrane piosenki i „lulanki”, gdyż wtedy w drżenie wpadają wrażliwe obszary pierwszych rodzących się emocji.

Emocje poruszają się i opadają jak fale jeziora, a długo powtarzane dźwięki siłą monotonii potrafią uspokajać lub nawet skutecznie usypiać zmęczone bodźcami dziecko. Oprócz karmienia i wypróżniania się są to najważniejsze źródła doznawania czegoś, co dorośli opisują jako przyjemność.

Dorośli dziwią się, że tak niewiele trzeba, aby Karolkowi było przyjemnie; czasem wydaje im się, że za jego uśmiechem na okrągłej buzi kryje się prawdziwa ekstaza.