Pierwszy awans Polski do finałów EURO

fragment książki Polska droga do EURO 2008… 2012
Jerzego Wrzosa i Antoniego Piechniczka

 

Do polskich trenerów mam wielki szacunek, bo mają trudny zawód, a do tego nie dano im żadnych narzędzi. Mówiąc o sytuacji w polskim futbolu, trzeba zapytać głośno: gdzie my teraz jesteśmy na mapie europejskiego futbolu? Niektórzy wolą zatykać uszy
i nie słyszeć prawdy, bo ona jest bolesna. Do poziomu zachodniego futbolu jest nam bardzo, bardzo daleko. Fakt, że od 11 lat polskich klubów nie ma w Lidze Mistrzów – to jest zupełnie naturalne i niech się na mnie nikt nie obraża. Alarmuję tylko dlatego, że polska piłka ma możliwości, żeby zmienić obecną sytuację.

Leo Beenhakker, selekcjoner kadry Polski

Czas jest bezcennym darem, danym nam, abyśmy dzięki niemu stali się mądrzejsi, dojrzalsi i doskonalsi.
Tomasz Mann

Po raz pierwszy w historii polskiej piłki nożnej zagranicznym selekcjonerem kadry Polski został Leo Beenhakker, znany szkoleniowiec holenderski. W światowym futbolu nie jest to żadna nowość, by kadrę danego kraju prowadził szkoleniowiec innej narodowości. Przykładem takich zmian może być znaczna liczba zagranicznych selekcjonerów, którzy prowadzili reprezentacje krajowe – z 32 finalistów ostatnich mistrzostw świata w 2006 roku aż 15 prowadzili selekcjonerzy zagraniczni, a wśród nich były: Australia – Guus Hiddink (Holandia); Anglia – Sven-Goran Eriksson (Szwecja); Japonia – Zico (Brazylia); Korea Płd. – Dick Advocaat (Holandia); Meksyk – Ricardo La Volpe (Argentyna); Paragwaj – Anibal Ruiz (Urugwaj); Portugalia – Luiz Felipe Scolari (Brazylia).

W finałach mistrzostw świata w 2006 roku w Niemczech prawie połowa reprezentacji była prowadzona przez selekcjonerów innej narodowości. Największa ilość selekcjonerów pochodziła z Brazylii (4) i z Holandii (3).

Jak wykazuje praktyka, zatrudnianie selekcjonerów innej narodowości do pracy z reprezentacjami krajowymi jest od wielu lat zjawiskiem powszechnym i sprawdzonym w światowym futbolu. Zapewne i w pracy z reprezentacją Polski przyniesie ona pozytywne efekty szkoleniowe. Jak znamy nasze środowisko piłkarskie, takie innowacje w Polsce, mogą napotkać na „wstępne przeszkody”, o ile nie będą to fachowcy
z najwyższej światowej „półki”. A do takich znanych trenerów-selekcjonerów na pewno należy doświadczony szkoleniowiec holenderski, Leo Beenhakker.

Michał Listkiewicz, prezes PZPN, powiedział:

Cieszę się, że udało nam się namówić do współpracy tak szanowanego w piłkarskim świecie i utytułowanego szkoleniowca. Wierzę, że trener Beenhakker wprowadzi nową jakość do polskiego futbolu i poprowadzi nasz zespół do pierwszego w historii awansu do finałów mistrzostw Europy. Mam nadzieję, że nowy trener kadry spełni pokładane w nim nadzieję i szybko zapracuje na uznanie polskich kibiców. Otwieramy dziś nowy rozdział w historii polskiego futbolu. Chciałbym, by zapisany został on złotymi zgłoskami.

Podczas konferencji prasowej nowy selekcjoner reprezentacji Polski, Leo Beenhakker, powiedział:

Naszym głównym celem jest awans do finałów mistrzostw Europy, które rozegrane zostaną w 2008 roku na boiskach Szwajcarii i Austrii. Praca z polską reprezentacją to dla mnie zaszczyt.

Czy Leo Beenhakker otworzył drzwi do piłkarskiej elity?

Kilka razy byliśmy już naprawdę blisko najlepszych. 10 września 1975 roku kadra Kazimierza Górskiego wygrała w porywającym stylu z wicemistrzami świata Holandią aż 4:1 po golach Andrzeja Szarmacha (dwa), Grzegorza Laty
i Roberta Gadochy. W zgodnej opinii fachowców to był jeden z najlepszych (jak nie najlepszy) mecz „biało-czerwonych”
w historii. Niestety na finiszu rozgrywek Holendrzy wyprzedzili nas lepszą różnicą bramek.

Cztery lata później Holendrzy ponownie przyjechali do Chorzowa w roli wicemistrzów świata. I ponownie nie dali rady „biało-czerwonym”. Kadra Ryszarda Kuleszy wygrała 2:0 po trafieniach Zbigniewa Bońka i Włodzimierza Mazura (z karnego zdobytego w stylu Antonina Panenki). Co zyskaliśmy na Holendrach (2:0, 1:1), straciliśmy na Niemieckiej Republice Demokratycznej (1:2, 1:1). Na EURO 80 pojechała reprezentacja „Oranje”.

W 1991 roku ponownie byliśmy blisko awansu. W ostatniej kolejce rozgrywek grupowych reprezentacja prowadzona przez Andrzeja Strejlaua wygrywała z Anglią w Poznaniu 1:0, a Irlandia remisowała z Turcją. Takie wyniki premiowały „biało-czerwonych”. Niestety, w końcówce spotkania Gary Lineker doprowadził do remisu i do Szwecji pojechali Anglicy. W dwóch ostatnich eliminacjach ME mocno dali nam się we znaki Szwedzi. Najpierw, na Rasundzie, pokonali
w ostatnim meczu kadrę Janusza Wójcika 2:0, choć awans zapewnili sobie znacznie wcześniej. Nam wystarczał remis, ale na zwycięstwie gospodarzy skorzystali Anglicy, którzy zajęli drugie miejsce w grupie premiowane udziałem w barażach.

Cztery lata później Skandynawowie nie pomogli nam w walce o paszporty do Portugalii. W ostatniej serii spotkań reprezentacja Pawła Janasa pokonała w Budapeszcie Węgrów 2:1 po golach szybkiego i skutecznego Andrzeja Niedzielana. Niestety pewni awansu Szwedzi sprawili nam psikusa i przegrali u siebie z Łotwą 0:1. Ponownie obeszliśmy się smakiem. Zadawaliśmy sobie pytanie, czy Leo Beenhakker będzie pierwszym trenerem, który „otworzy nam drzwi” do europejskiej piłkarskiej elity?