Małżeństwo z rozsądku.
O relacji filozofii i psychologii

fragment książki
Wielcy wizjonerzy Andrzeja Jastrzębskiego

 

Małżeństwa z rozsądku nie są dzisiaj w modzie w kulturze zachodniej, niemniej były dość powszechną praktyką na przestrzeni dziejów. Ideałem jest małżeństwo z miłości. Życie jednak pokazuje, że wytrwanie w małżeństwie związane jest raczej z rozsądkiem. Tak czy inaczej, rozsądek nie odszedł do lamusa i zdarzało się, że małżeństwo z rozsądku stawało się małżeństwem z miłości. Czy może się tak stać i tym razem?

Dlaczego rozsądek podpowiada bliższą relację między filozofią a psychologią? Na to pytanie postaramy się odpowiedzieć, powołując się na doświadczenia wielu autorytetów, ale i mając na uwadze intelektualną drogę, którą już razem przebyliśmy.

Historia nauki pokazuje, że to filozofia i medycyna legły u początków psychologii jako odrębnej dyscypliny badawczej. Medycyna użyczyła psychologii bazy biologiczno-fizjologicznej, filozofia sposobu wyjaśniania natury intelektu i woli. Centrum zainteresowania obu nauk jest człowiek, mają one zatem wspólny przedmiot materialny, różnią się natomiast w przedmiocie formalnym, czyli w sposobie badania człowieka.

Przyjmuje się, że psychologia jako samodzielna nauka powstała mniej więcej w końcu XIX wieku. Wiąże się to z dwoma wydarzeniami, do których doszło w Lipsku za sprawą Wilhelma Maxa Wundta (1832–1920). Pierwsze to utworzenie laboratorium psychologii eksperymentalnej w roku 1879, drugie to ukazanie się pierwszego tomu czasopisma „Philosophische Studien” w roku 1883.

Mając na uwadze powyższe informacje, możemy postawić tezę, że każda teoria psychologiczna ma jawne lub ukryte założenia, wywodzące się z jakiejś filozofii albo przynajmniej ze światopoglądu o podłożu filozoficznym. Nic zatem nie stoi na przeszkodzie, aby wydobywać filozoficzne założenia, pokazywać filozoficzne konsekwencje koncepcji psychologicznych czy nawet uzgadniać rozumienie człowieka, i tą drogą osiągnąć wzajemne porozumienie obu dziedzin. Gordon W. Allport uznaje, że psychologia posiada swoją filozoficzną bazę, stwierdzając: „czy jest tego świadom, czy nie, każdy psycholog optuje na rzecz jakiegoś stanowiska ontologicznego” (Allport, 1964, s. 17).

Na zagadnienie badania człowieka można spojrzeć szerzej.

“Zjawisko osoby jest dziś ujmowane ze strony najrozmaitszych nauk: psychologii, socjologii, pedagogiki, hermeneutyki, historii, filozofii, teologii i innych. Pośród tych nauk coraz większą rolę odgrywa psychologia. Wyrosła ona z antropologii filozoficznej, która zajmowała się kiedyś głównie duszą, rozumem, wolą, wewnętrznym światem przeżyć” (Bartnik, 2000, s. 33).

Człowiek od wieków jest przedmiotem zainteresowania nauki, szczególnie filozofii. Wiek XX był jednak świadkiem narodzin wielu nowych nauk – przede wszystkim społecznych; głównym obiektem ich zainteresowania stał się człowiek. W tym czasie rodziła się psychologia, socjologia, politologia. Każda z nich bardziej lub mniej świadomie zakłada jakąś koncepcję człowieka. Nie odkryjemy Ameryki, twierdząc, że trudno je nieraz pogodzić.

Allport, jeden z najgorętszych zwolenników współpracy filozofii z psychologią w badaniach nad człowiekiem, postuluje, aby filozofia i psychologia połączyły swe siły w celu obrony osoby ludzkiej przed redukowaniem jej do igraszki ślepych sił natury, ponieważ każda osoba jest wolna i zdolna do kierowania własnym życiem. Pisze:

“W obecnym stuleciu [XX w. – A.J.] psychologowie zgromadzili nieprzebrane zasoby badań i wiedzy. Lecz, jeśli się nie mylę, filozofowie personaliści nie skorzystali w żadnym stopniu z tych odkryć w celu weryfikacji własnych poglądów. I odwrotnie, prawie całe to nagromadzenie wiedzy psychologicznej miało miejsce bez odniesienia do tych teorii filozoficznych, które w równym stopniu koncentrowały się na osobie ludzkiej. To tak jakby dwie oddzielone od siebie dyscypliny naukowe rozwijały się wokół tego samego przedmiotu materialnego, każda z własnymi osiągnięciami, lecz mało świadoma istnienia drugiej” (Allport, 1964, s. 18).

Allport uznaje odrębność obu porządków poznania naukowego człowieka, a mimo to nie mówi o ich separacji, znajdując zarazem wiele miejsca dla potencjalnej współpracy z wzajemnym poszanowaniem różnic metodologicznych. Celem tej współpracy, jak wspomnieliśmy, ma być lepsze rozumienie człowieka. Allport dodaje jeszcze, iż jednostronne podejście w ujmowaniu i opisywaniu faktu ludzkiego jest nieadekwatne i zubaża rozumienie natury ludzkiej. Także sama filozofia „nie jest w stanie dać pełnego obrazu człowieka. Nie dociera bowiem do materialnego aspektu natury ludzkiej, bez którego każdy opis człowieka pozostaje niekompletny” (Donceel, 1967, s. 22).

Podejmując ten sam wątek, David C. McClelland pisze, iż każdy psycholog osobowości, który chce rzetelnie wykonywać swój zawód, „powinien być zaznajomiony z historią cywilizacji Zachodu. Jak mógłby inaczej zrozumieć głębię i złożoność, bogactwo i różnorodność ludzkiej osobowości?” (McClelland, 1951, s. 12).

Według Adriana van Kaama z kolei, w pełni adekwatna teoria osobowości powinna być dostrojona do prawd już w filozofii odkrytych, a dotyczących w szczególności natury człowieka. Również „psychiatria, jak każda inna dziedzina badawcza, która ma do czynienia z bytami ludzkimi, musi z konieczności być oparta na jakiejś koncepcji natury ludzkiej”. Na przykład filozofia fenomenologiczna, która bada warunki ludzkiego postrzegania, może dostarczyć psychologowi uzupełniającego obrazu człowieka w tym zakresie oraz dać wiele inspiracji badawczych. Van Kaam jest nawet zdania, że obie dziedziny mogą wypracować wzajemnie zrozumiały opis człowieka w wymiarze poznania (van Kaam, 1966, s. 12).

James O. Palmer twierdzi, że filozofowie potrafią niekiedy dojść do głębszego i pełniejszego wglądu w ludzkie zachowanie i przekonania i lepiej oddać ich specyfikę niż psychologowie. Problem adekwatnego rozumienia natury człowieka wypływa też zawsze w procesie psychoterapii.

“Terapeuci na ogół podkreślają, że psychoterapia nie ma na celu ingerencji w indywidualny system wartości człowieka. Niemniej różne orientacje terapeutyczne oferują odmienne wizje natury człowieka, jego wiodących motywów działania, odległych celów, które jest w stanie realizować. Rzadko jednak ukryte założenia filozoficzne i aksjologiczne nurtów psychoterapeutycznych bywają przedmiotem zamierzonej refleksji. Jest prawdopodobne, że niezależnie od świadomych zamierzeń psychoterapeutów przekazują oni pośrednio pacjentom elementy preferowanego przez siebie systemu filozoficznego” (Tryjarska, 2006, s. 41).

Nie jest naszym zamiarem przytłaczanie czytelnika ogromem cytatów, warto jednak przytoczyć opinię współczesnego psychiatry i teoretyka umysłu.

“Filozofia oraz neuronauki pozostają blisko spokrewnione. Mimo że mają odrębne, chociaż nie przeciwstawne, podejście badawcze, ostatecznie dzięki metodzie indukcyjno‑dedukcyjnej dochodzą do adekwatnego poznania natury ludzkiej (Roccatagliata, 2006, s. 198)”.

Czy mimo oczywistego prawa do różnic metodologicznych, czyli różnego sposobu badania wspólnego obu naukom przedmiotu materialnego, jakim jest człowiek, nie możemy szukać punktów stycznych oraz wzajemnych inspiracji filozofii i psychologii?

Adekwatne rozumienie osobowości w psychologii wywiera niepodważalny wpływ na opinię społeczną oraz kształtowanie się światopoglądu poszczególnych ludzi. Nie ulega wątpliwości, iż teorie psychologiczne są współcześnie bardziej poczytne i bardziej spopularyzowane niż koncepcje filozoficzne, dlatego też częściej trafiają „pod strzechy”.

Warto przytoczyć jeszcze zdanie Allporta, który uważa, iż jest „nie do pojęcia, aby te dwie dyscypliny naukowe odnoszące się do wspólnego przedmiotu materialnego mogły na zawsze pozostać oddzielone” (Allport, 1964, s. 36).

Czy przewidywania Allporta się ziszczą? W dużym stopniu zależy to od zaangażowania tak psychologów, jak i filozofów w szczery dialog oraz podjęcie próby wypracowywania uzgodnionych pojęć, prowadzących do powstania interdyscyplinarnej terminologii, która taki dialog by umożliwiła.