Uzdrawiający dialog.
Praca autoterapeutyczna

rozdział książki Terapia wewnętrznego dziecka
Pawła Karpowicza

W tym rozdziale przedstawię podstawowe zasady uzdrawiającej pracy z wewnętrznym dzieckiem, która ma charakter dialogu pisanego. Czasami ten rodzaj działania określany jest mianem listu do wewnętrznego dziecka. Ze swej strony pragnę zaproponować poszerzenie i pogłębienie tej metody. Zacznę od przytoczenia dwóch listów zamieszczonych w książce Johna Bradshawa (2006, s. 172).

Pierwszy z nich do swego wewnętrznego dziecka, Małego Johna, napisał sam autor:


Drogi Mały Johnie!

Wiem, że jesteś bardzo samotny. Wiem, że nigdy nie udało ci się być sobą. Boisz się gniewać, bo myślisz, że istnieje straszny ogień zwany piekielnym, który spali Cię, jeśli wpadniesz w gniew. Nie możesz być smutny lub odczuwać lęku, bo byłbyś uznany za mazgaja. Nikt naprawdę nie zna tego cudownego chłopaka, jakim jesteś i nie wie, co naprawdę czujesz.

Przybywam z przyszłości i wiem lepiej niż ktokolwiek inny, przez co przeszedłeś! Kocham Cię i pragnę, byś zawsze był ze mną. Pozwolę Ci być takim, jakim naprawdę jesteś. Nauczę cię równowagi i pozwolę Ci się wściekać, smucić, bać i cieszyć. Zastanów się, proszę, czy pozwolisz mi zawsze być z Tobą.

Kocham

Duży John

Drugi list pochodzi od jednego z uczestników warsztatu prowadzonego przez Bradshawa. Ten bardzo krótki list pisany jest z pozycji wewnętrznego dziecka do osoby dorosłej:


Drogi Duży Ryszardzie!

Przyjdź, proszę, i zabierz mnie. Od czterdziestu lat siedzę w szafie. Jestem przerażony. Potrzebuję cię.

Mały Ryszard

Aby wejść w autentyczny kontakt ze swoim wewnętrznym dzieckiem, potrzebujemy trzech metaumiejętności: wiary, miłości, skupionej i otwartej uwagi.

Wiara prowadzi do rzeczywistego rozpoznania naszej psychicznej rzeczywistości i pozwala poznać wewnętrzne dziecko. Może być wsparta wiedzą psychologiczną, która mówi o istnieniu w nas poziomu nieświadomego.

Miłość jest organicznie związana z odpowiedzialnością, a wyraża się przez troskę i szacunek. W taki właśnie sposób należy zwracać się do dziecka wewnątrz nas samych. Warto wiedzieć, że im bardziej w dzieciństwie i młodości doznawaliśmy sytuacji zwanych nadużyciami, im częściej stosowano wobec nas przemoc w różnych jej odmianach i negowano nasze potrzeby, tym większe ciepło, delikatność i cierpliwość (atrybuty i czynne wyrazy miłości) musimy zastosować, by zachęcić i ośmielić malucha wewnątrz nas do nawiązania dialogu.

Skupiona i otwarta uwaga jest niezbędna, by we właściwy sposób sformułować swoje myśli, doznania, uczucia i intencje, a następnie wejść w strefę świadomości wewnętrznego dziecka i usłyszeć jego głos.

Inne ważne wskazówki dotyczące dialogu prowadzonego na piśmie stanowią konsekwencje wymienionych metaumiejętności i obejmują:

• wstępne skupienie, wyciszenie dyskursywnego myślenia, swobodne oddychanie, otwarcie się na głębsze pokłady własnego umysłu i wczesnych doświadczeń;

• zwrócenie się do dziecka w przychylny, życzliwy
i delikatny sposób: na przykład „Kochana, mała Bożenko”, „Moja droga, kochana Agatko”, „Malutki i kochany Piotrusiu”;

• zapytanie o następujące kwestie:

– W jakim dziecko jest wieku?

– Jak się czuje?
– Czy czegoś od nas potrzebuje?
– Jak możemy mu pomóc?

• zapewnienie dziecka o naszej miłości, życzliwości, szacunku, trosce i szczerym zainteresowaniu jego potrzebami, o gotowości spełnienia tych potrzeb;

• końcowe poinformowanie „wewnętrznego malca”, że zawsze z nim jesteśmy, pamiętamy o nim, obietnicę, że będziemy go regularnie odwiedzać.

Warto podkreślić, że w miarę naszych manualnych umiejętności (pisania drugą, niedominującą ręką) powinniśmy słowa kierowane do wewnętrznego dziecka zapisywać ręką, którą zazwyczaj utrzymujemy pióro (większość z nas prawą), natomiast odpowiedź dziecka zapisywać ręką niedominującą (większość z nas lewą).

Oto kilka przykładowych dialogów z wewnętrznym dzieckiem, w których wykorzystano te wskazówki:

– Kochany Piotrusiu, witam cię ciepło i z szacunkiem.

– Cześć Piotrze. Cieszę się, że odzywasz się do mnie.

– Kochany Piotrusiu! Chcę cię zapytać, jak się czujesz? Co przeżywasz? W jakiej jesteś sytuacji?

– Dzięki, bo było mi smutno i czułem złość, że nie odzywasz się do mnie. Długo na ciebie czekałem, aż stałem się niespokojny, zły i niezadowolony. Poza tym na tym wyjeździe do Belgii strasznie się zmęczyłeś i ja cierpiałem razem z tobą, ale bardzo się cieszę, że pomogłeś wielu ludziom. Weź mnie na ręce i pohuśtaj do góry.

– Dobrze, kochany Piotrusiu. Bardzo się cieszę, że rozmawiasz ze mną. Z radością biorę cię na ręce, gładzę twoje lniane włoski i swobodnie huśtam cię do góry. Czy mogę jeszcze coś dla ciebie zrobić?

– Tak, teraz pomedytuj i połącz się miłością z moim małym serduszkiem. Ja ciebie kocham, duży Piotrze.

– Będę do ciebie wracał zawsze, gdy tylko będziesz tego potrzebował, Piotrusiu.

*

– Witam cię, kochany Mały Piotrusiu. Chcę cię spytać, jak się czujesz i ile masz lat?

– Mam trzy latka. Boli mnie brzuszek, bo się czegoś najadłem i trochę się boję, a obok mnie nie ma mamy i taty.

– Chcę cię spytać, Piotrusiu, czego ode mnie potrzebujesz? Co mogę dla ciebie zrobić? Jak się tobą zaopiekować?

– Powiedz mi, że mnie bardzo kochasz!

– Tak, kocham cię bardzo głęboko i szczerze. Przytulę cię, jeśli tego chcesz.

– Weź mnie na ręce i pohuśtaj, poobracaj, o tak, dokoła. Hura! Jak fajnie!

– Chcę ci powiedzieć, kochany Piotrusiu, że ty i ja jesteśmy chronienie przez Siłę Wyższą, przez Boga. Bóg nas kocha.

– A kto to jest Bóg?

– Bóg to jest Istota pełna mocy i miłości. Choć jest niewidzialna, to zawsze jest obok nas obecna. Gdy tylko się do niej zwrócimy, wysyła do nas promienie świetlistej miłości i opiekuje się nami.

– Hura! Jak dobrze, jak dobrze!

*

– Witaj, kochany Piotrusiu. Pozdrawiam cię ciepło i serdecznie. Chcę cię zapytać, ile masz lat?

– Mam trzy miesiące i bardzo płaczę, bo nie ma mamy.

– Czy mogę ci pomóc? Czego ode mnie potrzebujesz?

– Chcę, żebyś mnie pocałował trzy razy w czółko
i pogładził po brzuszku.

– Dobrze, zrobię to z radością. Jestem z tobą i kocham ciebie.

*

– Witam cię serdecznie i z radością, kochany Mały Piotrusiu. Chcę cię zapytać, jak się czujesz i ile masz lat?

– Bardzo się cieszę, Duży Piotrze, że się do mnie odzywasz. Cieszę się, że jesteś przy mnie. Kocham cię i obejmuję cię rączkami za szyję. Przytulam się swoim różowym policzkiem do twojego policzka.

– Czy mogę coś dla ciebie zrobić, Mały Piotrusiu? Czy czegoś ode mnie potrzebujesz?

– Tak, zanieś mnie na rękach nad rzekę. Będziemy się razem bawić na łące.

– Tak, tak, kochany Piotrusiu. Idziemy się bawić. Jestem z tobą zawsze, kiedy tego potrzebujesz.

*

– Witaj, drogi Piotrusiu! Jak się dziś czujesz i ile masz lat?

– Jest mi smutno. Czuję się bezradny i zagubiony. Mam trzynaście lat.

– Co się stało, że tak się czujesz?

– Matka i ojciec mnie nie rozumieją, czuję się porzucony i niechciany. Prawie z nimi nie rozmawiam. Nic im nie mówię o moim bólu.

– Rozumiem cię i współczuję ci trzynastoletni Piotrze. W jaki sposób mogę ci pomóc?

– Boję się przyszłości, nie wiem jak żyć.

– Ja cię kocham, będę twoim opiekunem i przewodnikiem. Będziemy razem spędzać dużo czasu. Możesz mi wszystko powiedzieć, ja cię wysłucham.

– To dobrze, cieszę się.

Dokonuję sumującej refleksji w nadziei, że niektórzy spośród Czytelników zechcą bezpośrednio skorzystać z przedstawionych tu wskazówek.

Przede wszystkim warto, abyś zauważył, Czytelniku, własne reakcje emocjonalne podczas lektury przytoczonych rozmów. Zwróć także, proszę, uwagę na swoje pierwsze myśli, które pojawiły się po zakończeniu lektury.

Być może niektórzy z Was uznają te dialogi za naiwne, sztucznie wyprodukowane lub ocenią te rozmowy jako fałsz. Najlepszym sposobem na przekonanie się o sensowności i skuteczności tego rodzaju pracy jest bezpośrednie jej podjęcie.

Wiarę w możliwość pracy z wewnętrznym dzieckiem mogę przyrównać, w pewnym sensie, do wiary religijnej. Kiedy ufamy w możliwość zaistnienia kontaktu z Bogiem poprzez modlitwę, prośby i westchnienia, poprzez spokojną medytację i pokorę, z pewnością będziemy mogli doświadczyć pośrednich czy też bezpośrednich tego skutków.

Chcę teraz wskazać na charakterystyczne cechy przytoczonych dialogów z wewnętrznym dzieckiem.

Specyfika języka

Dziecko chce doświadczać delikatności, troski i miłości. Zapewnia to ciepły język, w którym pojawiają się zdrobnienia i wyrazy pieszczotliwe.

Potrzeba kontaktu fizycznego

Dziecko prosi o obejmowanie, przytulanie, huśtanie, obracanie, pieszczoty. Chce bezpośrednio czuć bezpieczną obecność dorosłego.

Potrzeba rozpoznawania, wyrażania, szanowania uczuć

Dziecko potrzebuje emocjonalnego wsparcia osoby dorosłej. Potrzebuje matki, ojca czy innego świadomego opiekuna, by przekazać mu nadmierny bagaż silnych uczuć. Jeżeli osoba dorosła na bieżąco rozpoznaje i przyjmuje dziecięce uczucia, nie muszą one być tłumione czy wypierane.

W dialogach z wewnętrznym dzieckiem cofamy się do wczesnego okresu naszego rozwoju i pozwalamy, aby nagromadzony, a niewyrażony, nieprzyjęty ładunek emocjonalny uzyskał odpowiednią, otwartą uwagę, był otoczony szacunkiem i miłością. Chodzi bowiem o to, by wypierane przez dziecko uczucia mogły wpłynąć w bramę serca osoby dorosłej i połączyć się z jej jaźnią. W ten sposób dokonuje się proces wielopoziomowej integracji. Ma on jak najbardziej charakter cielesny, fizyczny i energetyczny, a jednocześnie przebiega na poziomie mentalnym (wiedzy, zrozumienia) i duchowym (otwarcie się na bezwarunkową miłość).

Spełnianie innych istotnych potrzeb dziecka

Dzieci bardzo potrzebują wspierania ich w obszarze gier, zabaw, beztroskiego wspólnego działania. Dziecko z utęsknieniem czeka, że umiłowany przez nie dorosły zechce się z nim pobawić. Dziecko oczekuje szczególnie od matki i ojca, że potrafią dostroić się do tego rodzaju jego naturalnych i ważnych potrzeb. Zabawa z rodzicem, czy jeszcze lepiej – z rodzicami, buduje proste, spontaniczne poczucie wspólnoty i wspólnie przeżywanej radości.

Wewnętrzne dziecko może być w różnym wieku

Jak to wynika z dialogu piątego, wewnętrzne dziecko może się pojawiać w różnym wieku. W tym wypadku rozmowa toczy się z trzynastoletnim chłopcem, który znajduje się w innym momencie rozwojowym niż trzylatki, najczęściej występujące w przytoczonych dialogach. Rozmowa z trzynastolatkiem przebiega inaczej, chociaż podstawowe jej zasady są podobne.

Wewnętrzne dziecko potrzebuje wsparcia Siły Wyższej, Boga.

Małe dzieci postrzegają zwykle swoich rodziców jako Siłę Wyższą. Wydaje się im, że rodzice są wszechmocni. Można to uznać za projekcję Osoby Boga. Człowiek dorosły natomiast wie, że jest bytem w różnych zakresach ograniczonym. Dorośli opiekunowie – matka i ojciec – rozwijając swe życie duchowe, docierają do swego Ojca Niebieskiego. Warto naszemu wewnętrznemu dziecku zasygnalizować ten istotny i rewolucyjny duchowy fakt: Istnieje Nasz Miłujący Opiekun i Obrońca. Istnieje Bóg, jakkolwiek Go sobie wyobrażamy. Jest on nieprzeniknioną Tajemnicą, która Objawia się. Ta Tajemnica jest życiem w całym jego bogactwie i złożoności.

A teraz, Czytelniku, zapraszam Cię do podjęcia dialogu z twoim wewnętrznym dzieckiem i do posuwania się dalszą ścieżką ku integracji, odrodzeniu i pełni.

Zapraszam Cię także, do pełnego czci, spotkania z Tajemnicą, z Życiem. Każdy dzień to Pełnia. Każdy oddech to dźwięk Kosmosu.